reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Anna, mnie też Duphaston na tym etapie ciąży wydaje się trochę dziwny, ale może lekarz daje Ci go nie tyle w charakterze środka przeciwbólowego, co po prostu widzi u Ciebie jakieś wskazania do jego brania? Nie mnie oceniać. Trzymaj się!
Ewa, u mnie dziś od rana "biało, biało, cicho, jednostajnie". I zimno - na spacerze śnieg w lesie mocno skrzypiał nam pod butami.
Marika, ja w ogóle nie piję w ciąży, choć lekarz pozwala na wino. Ale jakoś, o dziwo ;-), nie mam na nie ochoty. A poza tym... strzeżonego Bozia strzeże. Na obiadek mam resztę zupy (która miała być warzywnym krupnikiem, ale po pokrojeniu wszystkich warzyw i odkryciu, że pęczak "wyszedł", została jarzynową z makaronem razowym), kotleciki z kaszy gryczanej i grzybów oraz surówkę z marchwi. Nie wiem, ile już przytyłam, bo nie mam w domu wagi. Będę wiedziała po kolejnej wizycie u gina, we wtorek.
A w ogóle to wczoraj wytaszczyłam z szafki nieużywaną od lat sokowirówkę i zrobiłam soczek z marchwi i jabłek. Pycha! Kupne się nie umywają.
 
reklama
Ankami, niestety, nie jestem ich autorką - teść podrzucił je ostatnio w ramach programu dbałości o autorkę wnuków ;-). Wiem jednak, że do ich przygotowania potrzebne są: ugotowana kasza gryczana, namoczone, posiekane i przesmażone z cebulką grzyby (muszą być leśne; z pieczarkami to nie to), surowe jajka, które muszą skleić składniki, trochę mąki i przyprawy. Smaży się je na oliwce, bardzo uważając, żeby się nie rozpadły. Mniam, mniam! :-)
 
Witam!!!Już od dawna obserwuję ten wątek,ale jakoś ciezko było mi się zdecydować,może dlatego,że nigdy jeszcze nie brałam udziału w forum,a może dlatego że nigdy przedtem nie byłam w ciazy??? :-D
Witam wszystkie kobitki serdecznie,bardzo mi miło,mam nadzieję,ze mnie przyjmiecie,nawet,jeśli trochę póżno przybyłam,bo Wy już zżyte :)
Napiszę coś o sobie:jestem lipcową mamusią,za tydzień i 2 dni biorę ślub,jestem w domu na L-4,dlatego mam dużo czasu,czasami nawet za dużo...
Na początek chyba wystarczy... buziaczki dla BRZUCHOLKÓW :laugh2:
 
hello baby kochane.... wkurzyłam się dzisiaj niebotycznie co z przenoszoną małą depresyjką wczorajszą nie wiem jaki odniesie skutek - dobrze że Duży wraca późno nie oberwie mu się przynajmniej za nic- nie robię nic na obiad BO MI SIE NIE CHCE.... samopoczucie takie sobie, za oknem -2 śnieg rano był tak paskudny, że godzinę jechałam do centrum miasta... masakra....
...no dobra - żeby nie było - polazłam się zważyć - jeśli ktoś tu o wileorybach mówił to tego nie widział - zaszłam w ciążę ważąc 57kg teraz dobiłam do 66.... nagromadziły się te pączusie, ptysie i frytki....
fasolek witanko i życzonka najszczersze :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry