No i znowu mam ogromne zaległości...
Gratuluję wszystkich syneczków (jakoś częściej chłopcy z tego co widzę..)!!!
Anna - u mnie też ciężko z kasą, też duuuże plany, też nie mam opieki - trzeba wynająć, też chciałabym zostać dłużej z Igorkiem, ale takie czasy...
Zebrra - 3 lata "siedzenia" w domu

. Ja bym nie wytrzymała !!!
Z tym siedzeniem to jest tak, że niby ciągle jest coś do roboty, masz pełne ręce, wiem coś o tym (zwłaszcza jak się ma dzidziusia), ale wiecie co - mnie chodzi o to traktowane takiej osoby. Wszyscy uważają, że to Ty masz czas, energię, no bo przecież nic nie robisz... To mnie dręczy okropnie i tego znieść nie mogę... Bo jak człowiek ma pasję, chce coś robić dla własnego rozwoju, to nie starcza czasu, nawet przy tzw. siedzeniu w domu...
Tylko ja widzę, że w mojej rodzinie to nie przejdzie.
Ani ja ani mój mąż nie jesteśmy przyzwyczajeni, ze ja jestem w domu całą dobę... Ja się chyba w życiu do tego nie przyzwyczaję...

Niby nie mam jakiś konkretnych żalów ze strony męża, ale czuję się jakaś niedowartościowana (wiem, ze to głupie). Ja uwielbiam gotować, zajmować się domem (serio!!), ale czuję się wówczas taka mało ambitna.
Wiem, ze najlepiej dla dziecka, jak mama jest pod ręką, ale chyba nie dorosłam by tak się poświęcić! Poza tym dziecko szybko rośnie, usamodzielnia się i przestaje się być potrzebnym. Co wtedy?? Jak wrócić do pracy po np 7 latach???
Nie wiem czy mam rację, wszystko czas pokaże, ale na dzień dzisiejszy tak właśnie o tym wszystkim myślę. Ja chciałabym być ok roku z Igorem, a potem do pracy, ale boje się, że w moim przypadku to nie będzie takie łatwe. To rynek zdecyduje kiedy mam zostawić moje dziecko, takie są realia niestety!!!
A!!!!! Tym gadaniem o wypiekach podeptałyście mój ambitny plan zdrowego odżywiania. dziś upiekłam pyszny piernik, a teściowa przyniosła bułeczki drożdżowe... Mam taka zgagę, że szok!!!!!!!!!!


I co tu robić...??????