reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

leże z laptopem, forum uzależnia normalnie
Krzysia zapisałam na treningi piłki nożnej, dzis miał być pierwszy i odwołany:baffled: :baffled: :baffled:
co do babć:szok: :wściekła/y: ....bez komentarza, częściej nastolatki i faceci ustępują niż kobiety!!!!!!chyba w złości że im też nikt nie ustępował:wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y:

takie filmy,o aborcji...błagam nie na forum, dalej jestem przeciw tragediom, za dużo ich na codzień i tak, tu odpoczywajmy...

naszła mnie ochota na rosół i gotuję!!!!jem jem i jem, mieszam lody i ogórki..waga dzisiejsza 70 kg!!!

pozdrowienia i całuski, miłego wieczorku!!!!
 
reklama
tak to niestety jest pełno buraków na świecie :no: a ja, czy Ty marika, się stresujemy takimi... ja wtedy pod tym gabinetem jak powiedziałam co myślę to i tak jak tylko drzwi się otworzyły to 1 wredne babsko wbiegło szybko do gabinetu:wściekła/y: jak mogła, ja tu pod gabinetem ze strachu umieram a ona perfidnie się wpieprza :wściekła/y: moje niskie ciśnienie poszło od razu w górę, gorąco mi się zrobiło, zaczęłam się rozbierać, Mariusz mnie posadził i uspokajał bo mnie aż trzęsło, nalał mi kubek wody ... inne babki od razu powiedziały, abym teraz weszła, bo za dobrze nie wyglądam :sick: one się nie spieszą, nawet ta 2 odpuściła, ale co się nadenerwowałam to moje
a mój Mariusz powiedział, że się chyba wystraszyły, że zaraz im tam padnę :-p
 
znowu jem chlebek ser pomidor i na to jeszcze majonez z keczupem:-p:szok::laugh2:
korci mnie aby wsiąść do auta i poskoczyć ten kilometr do sklepu...ale się boje to będzie stres dla mnie hehehe ja za kierownicą bez nikogo...:szok:
ale ten świat porypany ja taka wyszczekana a jak mam wsiąść w auto to cykor ze mnie..dojechać dojadę ale znowu co "powiedzą inni" jak zobaczą że mi auto zgasło albo nie wiem...u nas jest tak głupio bo na końcu wioski aby wjechać na główną drogę trzeba ruszyć na wzniesieniu:no::-(:-p a tu mi auto albo z piskiem albo gaśnie w cholerę...
 
Witam po kilku dniach nieobecności :)

Magdalenko
- gratuluję córeczki :)

negri - w piątek jest ostatni odcinek serialu, który oglądamy rano :-) więc od przyszłego tygodnia idę spać o 6.45 :)

marika - też czasem mam ochotę wyskoczyć do sklepu (ok. 200m) ale u mnie to całe przygotowania: przeważnie po przebudzeniu każdy włos w swoją stronę (mam krótkie), więc muszę je umyć aby pokazać się publicznie... do tego dochodzi jakis makijaż... więc zajmuje mi to ok. 1h... i przeważnie jak o tym "szykowaniu" pomyślę to wolę poprosić meża aby zrobił zakupy:-)

W sobotę prawie cały czas sprzątałam, na koniec dnia byłam padnięta, bolał mnie kręgosłup i napisałam do mojego męża będącego w delegacji, że "dziś po raz ostatni odkurzałam, myłam podłogi, wycierałam kurze... itd. a to, ze on pracuje, nie znaczy, ze już nic w domu nie będzie robił, że nie siedzę w domu na zwolnieniu bez powodu..." mniej więcej tak brzmiała część smska... nie pisałam tego ze złością tylko podkreśliłam, ze to jest tylko informacja :-) jak wrócił w niedzielę to mnie bardzo przeprosił i obiecał, ze będzie sprzątał... wczoraj już zaczął wprowadzać słowa w czyn - Kochany jest :happy:

A mój mąż pracuje od poniedziałku do piatku od 7.30 do 15.30...ale przeważnie zostaje do 17.00 aby "trzepać nadgodzinki" a w weekendy niestety też go nie ma bo wyjeżdza w delegacje w sobotę rano i wraca w niedzielę wieczorem :baffled:

Piszecie o tych skurczach łydek... ja od rana się zastanawiam co jest lepsze skurcz czy zdrętwiała boląca dłoń? Heh - skurcze miałam parę razy ale jeszcze ani razu w ciąży, za to z ręką mam od 3 tyg non stop problem:wściekła/y:. Nie dość, ze CAŁY CZAS zdrętwiała, to boli i nie mogę nic trzymać w ręku, ani za nic złapać. Koszmar - ciekawe co mi jutro lekarz powie na ten temat. :baffled::baffled::baffled:
 
Czytam te wszystkie historie i przypomina mi się moja własna z ciąży z Wiką...
Siedzę sobie w autobusie (była już jesień więc w jakiejś kurtce, która przykrywała brzuch) i nagle na ramieniu ląduje mi torebka pewnej paniusi... ta zaczyna sapać, ja delikatnie zdejmuję torebkę ze swojego ramienia... oczywiście ląduje na nim z powrotem z jeszcze większą siłą, więc ja już bardziej zdecydowanie zdejmuję ją z ramienia... i nagle "moze byś mi ustąpiła miejsca panienko???" (dodam, że panną już nie byłam, ale to nie ma znaczenia), więc ja grzecznie wstaję i ustępuję, oczywiście odsłania mi się brzuch... Paniusia jest zażenowana i próbuje naprawić sytuację "ojej nie zauwazyłam niech pani siedzi", ale ja już nie miałam ochoty siadać... odechciało mi się... powiedziałam tylko, że jak następnym razem będzie stawiała komuś torebkę na ramieniu to niech się zastanowi... :)) miałam wtedy satysfakcję.. :)

druga sytuacja była taka, że stałam w tramwaju (wszystkie miejsca zajęte) i nagle ktoś popchnął mnie na siedzącą panią... a ta do mnie "no wypnie się taka i czeka", powiem szczerze, że poleciały wtedy z moich ust słowa, których z grzeczności nie przytoczę :))

i trzecia sytuacja, która mnie wiele nauczyła... nie byłam wtedy w ciąży i byłam tylko obserwatorem...
do autobusu wchodzi staruszek o lasce, miejsca siedzące zajęte przez starszych ludzi i jednego chłopaka, który natychmiast wzrok kieruje za okno i oczywiście niczego nie widzi... staryuszek staje niedaleko niego, ale nie bezpośrednio nad nim, chłopakowi momentalnie zamykają się oczy - zasypia... a staruszek do niego "nasiedź się młody człowieku, nasiedź, bo jak będziesz stary, to ci nikt nie ustąpi"...tekst zabójczy, oczywiście zadziałał, ale starszy pan nie skorzystał...

ja natomist nie znoszę babć, które nie mogą wsiąść do autobusu, bo ledwo chodzą, a jak tylko zobaczą miejsce wolne, to odwalają taki sprint, że sama bym szybciej tam nie dotarła... żałosne po prostu...

Nicoya pisałaś o swoim młodszym bracie.. wiesz najsmutniejsza jest ludzka głupota... moja Wika chodzi do klasy (na razie zerówki) integracyjnej, bo chcemy nauczyć ją tego, że ludzie są różni, co nie znaczy gorsi... chodzi z nią Karolina z zespołem Downa, moja koleżanka ostatnio zadała mi pytanie czy nie boję się, że na Wikę "to" przejdzie... niestety ludzka głupota nie zna granic... ja uważam się za osobę tolerancyjną, ale chamstwa i głupoty nie potrafię tolerować...
 
Czytam te wszystkie historie i przypomina mi się moja własna z ciąży z Wiką...
Siedzę sobie w autobusie (była już jesień więc w jakiejś kurtce, która przykrywała brzuch) i nagle na ramieniu ląduje mi torebka pewnej paniusi... ta zaczyna sapać, ja delikatnie zdejmuję torebkę ze swojego ramienia... oczywiście ląduje na nim z powrotem z jeszcze większą siłą, więc ja już bardziej zdecydowanie zdejmuję ją z ramienia... i nagle "moze byś mi ustąpiła miejsca panienko???" (dodam, że panną już nie byłam, ale to nie ma znaczenia), więc ja grzecznie wstaję i ustępuję, oczywiście odsłania mi się brzuch... Paniusia jest zażenowana i próbuje naprawić sytuację "ojej nie zauwazyłam niech pani siedzi", ale ja już nie miałam ochoty siadać... odechciało mi się... powiedziałam tylko, że jak następnym razem będzie stawiała komuś torebkę na ramieniu to niech się zastanowi... :)) miałam wtedy satysfakcję.. :)

druga sytuacja była taka, że stałam w tramwaju (wszystkie miejsca zajęte) i nagle ktoś popchnął mnie na siedzącą panią... a ta do mnie "no wypnie się taka i czeka", powiem szczerze, że poleciały wtedy z moich ust słowa, których z grzeczności nie przytoczę :))

i trzecia sytuacja, która mnie wiele nauczyła... nie byłam wtedy w ciąży i byłam tylko obserwatorem...
do autobusu wchodzi staruszek o lasce, miejsca siedzące zajęte przez starszych ludzi i jednego chłopaka, który natychmiast wzrok kieruje za okno i oczywiście niczego nie widzi... staryuszek staje niedaleko niego, ale nie bezpośrednio nad nim, chłopakowi momentalnie zamykają się oczy - zasypia... a staruszek do niego "nasiedź się młody człowieku, nasiedź, bo jak będziesz stary, to ci nikt nie ustąpi"...tekst zabójczy, oczywiście zadziałał, ale starszy pan nie skorzystał...

ja natomist nie znoszę babć, które nie mogą wsiąść do autobusu, bo ledwo chodzą, a jak tylko zobaczą miejsce wolne, to odwalają taki sprint, że sama bym szybciej tam nie dotarła... żałosne po prostu...

Nicoya pisałaś o swoim młodszym bracie.. wiesz najsmutniejsza jest ludzka głupota... moja Wika chodzi do klasy (na razie zerówki) integracyjnej, bo chcemy nauczyć ją tego, że ludzie są różni, co nie znaczy gorsi... chodzi z nią Karolina z zespołem Downa, moja koleżanka ostatnio zadała mi pytanie czy nie boję się, że na Wikę "to" przejdzie... niestety ludzka głupota nie zna granic... ja uważam się za osobę tolerancyjną, ale chamstwa i głupoty nie potrafię tolerować...
aż sie poplakałam ze śmiechu:-D :-D :-D
 
Alkmena to nieźle z tym szykowaniem się, ja zaczesuje włosy w koński ogon:) wkładam czyste spodnie bo tak to chodzę w dresiku który po całym dniu najświeższy nie jest... kurtka i gotowa.
a więc uszykowałam się no i mówię do Jarka aby mi odpalił auto- bo musi się nagrzać aby go można było przełączyć na gaz... a ja pójdę do teściowej w tym czasie poprosić aby poszła do Oli która już śpi..no to Jarek wsiadł i odpala-a ja maślane oczy(rodem zmałpowane ze Szreka kocie spojrzenie:-p) i prośba: " kochanie to dla mnie stres jechać, może jedź ty to tylko 5 min, ja szybko wlecę do sklepu:-p:laugh2::laugh2:)-ej zadziałało i pojechaliśmy, no i pół sklepu obkupionego...lody tiramisu (ej Mila zrobic zdjęcie?? tym lodom póki jeszcze są?? taka roladka pyszna:-p:-p dobra nie będę was kusić dam wam spokojnie spędzić wieczór hehe)
no i pokorciło mnie piwko redds jabłkowy, no i na kolacyjkę chleb tostowy, ser, pomidorek itp:) czekam teraz na jarka aż skończy robić w warsztacie tu pod domkiem-znowu dupsko będzie rosło:szok::szok::szok: bo tyle jedzonka na noc:)
 
Ewa Ty mi się tu nie chichraj ze śmiechu tylko do łóżka!!! A tak swoją drogą, to nie widziałaś tych mistrzyń świata?? :)))

Marika a już chciałam napisać, że jestem z Ciebie dumna... :))))
 
reklama
jeszcze raz dziekuje za wszystkie gratulacje :)

musialam dzisiaj wyjsc z domu na pare godzin (ok 13) i wieczorkiem czekalo na mnie 7 stron postow :)) ale fajowo sie czytalo! :tak:

ewa ciesze sie, ze tragedii nie bylo. Musisz uwazac na siebie i zlewac czasem meza, bo teraz Ty i malenstwo jestescie najwazniejsi.

Asia ja juz zalozylam, ze jutro skupiam sie na pracy, ale mama chce placki swiateczne piec, wiec nie wiem na ile mi sie to uda..
ja planuje bronic koniec maja/poczatek czerwca wiec musze nieco przyspieszyc. Tez bym ocenila swoje wysilki na 1/3 calosci..

Pastela a Tobie nie ma kto pomoc troszke przy mgr? tak z dobroci serca?

a propos stania w kolejkach...
w Tesco jest u nas kasa "dla ciezarnych" i wiecie co? faceci w "kwiecie wieku" w niej stoja a ciezarnej oczywiscie nie widza.. ;)

hej, a macie jakies swoje sposoby na celulit? masakra, wczesniej nie mialam tego problemu, a teraz zaczyna mi sie z udami robic cos niedobrego :(((
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry