Marika przykro mi, że tak się czujesz... Już sama nie wiem, może to my zaczęłyśmy przesadzać? Może to przez hormony, ale kurczę ja też chcę mieć Olafa blisko, kurczę, przecież właśnie po to a niego wyszłam... Druga sprawa to to, że dopóki pracowałam nie przeszkadzało mi to, że go nie ma, bo mnie też nie było... więc może tutaj jest problem... nie wiem...
Wczoraj zapytałam, czy w takich sytuacjach (szpital czy inna historia) mam dzwonić do niego, czy do przyjaciół, którzy wiem, że zostawią wszystko, żeby mi pomóc... odpowiedział, że do niego... nie wiem, czy to puste słowa, czy nie, pewnie okaże się dopiero kiedy spotka mnie kolejna tego typu historia...