reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Marika, jeśli nie lubisz soku pomidorowego, to jedz często sosy pomidorowe (tylko z pomidorów, a nie z proszku! - mogą być z puszki). To jest bardzo bogate źródło potasu.
 
reklama
mila np koncentrat pomidorowy? hehehehehe nie przepadam za to keczup czy sos do spaghetti Pudliszki to pycha:):happy::tak:

Grubelku ty mi się nie zaczynaj...ja tu nie powiem kto też ma manię prania!!! zakupów i ...hm....ja mam przynajmniej jeden nałóg:laugh2::laugh2::laugh2:
A wracając do prania ciuszki te małe to prałaś w Lovela Proszek do prania biały?
ja muszę ją kupić..służyła Oli, to może i teraz zda egzamin:) ale jeszcze czas i tak ja tego prać nie będę tylko moja teściowa jak pojadę do szpitala:) to będą mieli 3-5 dni na pranie, prasowanie i posprzątanie mojego lokum na błysk:) (ale pasożyt ze mnie hihihi)
http://www.gagu.pl/1,103,930,proszki_do_prania,LovelaProszek_do_prania.html
 
rany ale te proszki drogie:no: ale zdzierają kaskę na czym się da...nie od dziś wiadomo że najwięcej się zarabia na chrzcinach, komuniach (czyli dzieciach), weselach i pogrzebach...
 
Marika tak w Loveli do białych i do kolorów bo akurat ja takich mam więcej :tak: co do nałogu zakupów to ja chyba jakoś "nieświadomie" zabezpieczam sie na różne ewentualności i sytuacje jakie moga mnie spotkać kiedy bede sama w domu z dwoma maluchami....:szok:
 
mila no wiesz....a same pomidory w oryginalnej postaci nie wystarczą??:confused::happy:
Grubelku wiem, ja nic nie mówię-fajnie masz z tymi zakupami ja choćbym chciała to w leżaczki i takie inne się nie wyposażę bo mam za mało miejsca-dla Oli miałam ale nie chciała w nim leżeć.Ciuszki w maju zacznę kupować tak konkretnie, mam nadzieję że tego 30 junior pokaże te jajka bo muszę się upewnić na 100%:)
 
Dzisiaj zadzwonil do mnie maz z pracy, ze dostal grafik i ze MUSZE przelozyc date USG bo on wtedy pracuje. A MUSIMY isc razem..;-)
strasznie mnie to cieszy, ze go dzidzia tak interesuje:) Poprzednim razem, lekarz zostawil na chwile glowice od aparatu, wiec Misku
sam wzial ja do reki i jezdzil mi po brzuchu :) Byl wniebowziety..
wiec oczywiscie przeloze date, a niech sie Tatus cieszy :tak:

Nicoya Przy maltretowaniu, jakimkolwiek draznieniu piersi wydziela sie oksytocyna, a ona moze spowodowac skurcze macicy.
Moja ginekolog opieprzyla mnie, jak przyszlam do niej w bawelnianym staniku bez fiszbiny - ze piersi trzeba trzymac "sztywno" i traktowac je ostroznie..

zebrra u mnie prasuje ja, bo tak jest ekonomiczniej.. mezowi yprasowanie jednej koszulki zajmuje godzine zegarowa ;)

Capri a moze powiedz mezowi, ze boisz sie zostawac sama i sie dodatkowo denerwujesz, a to szkodzi dziecku.. potrzebujesz go bardziej niz Ci ludzie na wyjazdach.Nie moze byc teraz takim egoista, ma zone i dziecko w drodze - to sa dodatkowe obowiazki..

mila Moj tez byl na koncercie metalowym w lutym beze mnie..normalnie tez bym poszla, ale teraz wolalam nie ryzykowac. Ale bylo mi przykro.. widzisz, razniej jest sie wyrzekac czegos we dwoje.. Poza tym nasze ciaze, to sprawka nas i naszych mezczyzn. Sa tak samo odpowiedzialni za dziecko. N my w ciazy podwojnie potrzebujemy tego meskiego ramienia... kocham meza i zrobilabym dla niego wszystko ale lubie tez gdy robi cos dla mnie. Mysle, ze z tymi meskimi przyjemnosciami to trzeba zachowac umiar w obie strony (niech sie chlop cieszy, ale niech i o nas nie zapomina).

Asia przykro mi ze nie masz wsparcia, a wrecz to od Ciebie sie ciagle czegos wymaga.. tez obecnie mieszkam z rodzicami, rodzenstwo wpada na wikendy i od swieta - w domu pomagam tylko ja..
kiedys sie zbuntowalam i mowie, ze moze siostra (z nudow przesypia pol dnia) by obrala ziemniaki na obiad.. na co uslyszalam: Ona jest gosciem, Ty jestes domownikiem.. heh

gaddula witaj w naszym gronie!

a propos zblizajacego sie terminu porodu.. coz, wczoraj u promotorki dowiedzialam sie, ze na moja obrone z poczatku czerwca/konca maja nie ma szans, bo profesor katedry wyjezdza..
wraca 11 czerwca.. i sie zaczynam troche stresowac, czy kurcze nie zdenerwuje sie za bardzo wtedy i nie zaczne rodzic w trakcie obrony mgr albo cos.. :baffled:
 
Babeczki, dopiero doczytałam i jeszcze chciałam się wtrącić a propos facetów, choć właściwie wątek zakończyłyście.

Capri napisała coś w tym guście, że jak urodzi się dziecko, to zmienią się priorytety - nie do końca się z tym zgodzę. I ucieszyłam się, gdy wczoraj na szkole rodzenia położna potwierdziła moje dotychczasowe domysły. W życiu rodziców nie powinno się nic zmienić po pojawieniu się dziecka. Należy tylko przeorganizować pewne sytuacje, plany. Ale ważne jest, żeby uświadomić sobie, że to dziecko wkracza w nasze życie i powinno się dostosować a nie my do niego. Słusznie podkreślono, że dziecko prędzej czy później opuści dom rodzinny a rodzice zostaną z tym, co zdążyli zbudować między sobą. Teraz jest w naszym życiu jeszcze ten czas na budowanie. Na wzajemnym obarczaniu się frustracjami kiepsko się buduje. Niezmiernie istotne jest, by i baba i chłop mieli chwilę dla siebie, robili to co ich odpręża.
Dla przykładu znowu mój Mariolek - świr na punkcie siłowni (nawet małą Bułę chce tam zabierać ;-)). Jak Buła zawita po tej stronie lustra nie zamierzam zabraniać Mariuszowi wychodzenia 4 razy w tygodniu na pakernię. Ale on sam już zaplanował jak przeorganizuje swoje wyjścia, żeby maksymalnie dużo czasu spędzić z Bułką. Nie rezygnując ze swoich innych przyjemności.
Podsumowując, w dużej mierze zgadzam się z Milą (Mila u Was to pewnie tatusiek nie odmówi sobie przyjemności paradowania z Kornelią w wózku po stadionie, co? ;-):-D), choć wiem, że za żadne skarby nie udałoby mi się zmusić Mariusza do pojechania na koncert beze mnie ;-):-) są po prostu pewne kwestie, w których jesteśmy nierozerwalni ;)
A nad resztą nieustannie pracujemy. I naprawdę wszystkim życzę, żeby udało Wam się włożyć (już teraz) nieco wysiłku w takie wypracowywanie sobie dogodnej sytuacji na przyszłość. O!
 
reklama
Dziękuję za tak miłe powitanie - nie spodziewałam się tego :-).

Tak sobie troszkę zaczęłam czytać i nie wiem kiedy przebrnę przez Waszą całą lekture - troszkę się tego uzbierało (zapóźno chyba dołączyłam) :)

Tak tylko w skrócie może napiszę kilka słów o sobie:
- mam wspaniałą córkę Dominikę - pierwsza ciąża była chyba najlepszym okresem w moim życiu - wszyscy o mnie dbali i dawali odczuć, ze tylko ja teraz jestem najważniejsza :-) ; gorzej było z porodem, bo miałam pośladkowy i nie zrobili mi cesarki tylko musiałam urodzić naturalnie. Całe szczęście wszystko skończyło się wporządku,
- oprócz tego mam wspaniałego partnera Darka (moze razem z chrzcinami drugiej dzidzi weźmiemy ślub) - widać, że facet sie stara mimo to że może nie wszystko mu czasem wychodzi ;-)
- jak już wspomniałam wcześniej na 27.07 mamy termin i urodzi się nasza druga pociecha - niestety nie wiemy jeszcze co będzie (na 2 ostatnich usg mieła złączone nóżki - chyba troszkę skryta jest)
- od września mieszkamy już na swoim mieszkanku (do tej pory cały czas z teściami) w Gdańsku
- tą ciążę też przechodze spokojnie, ale dużo już przytyłam :-( i niestety pojawiły się nowe rozstępy :-(.

Tyle chyba o mnie w skrócie :-D
Ps. a suwaczka nie ma, bo nie mogę go dołożyć do podpisu :zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry