reklama

Lipcowe mamy 2015

no ja też bym już chciała mieć malucha przy sobie i nie stresować się "tym momentem", bo ta nieprzewidywalność mnie najbardziej dobija, ja lubię mieć wszystko zaplanowane, przygotować się z wyprzedzeniem, a tu nie idzie tak ): no i cały czas się zastanawiam, czy nie zacznę rodzić gdzieś w sklepie, czy A. będzie akurat w domu wtedy, czy samochód już będzie sprawny... >:
 
reklama
Gratulacje dla świeżo upieczonych mamuś- dobra robota! A szkraby dzielne- mimo, że przed terminem to dorodne ;)
Do mnie nie dochodzi, że mam rodzić, właściwie jak o tym myślę, to jestem ciekawa jak to będzie, czuję, że to takie kolejne wyzwanie. Nie boję się - co jest dziwne, bo jestem hipochondrykiem... więc może teraz działają u mnie jakieś mechanizmy wypierania, żebym się nie wykończyła i zeświruję, ale to konkretnie- dopiero na porodówce ;)
 
nikita no może i racja .........z jednej strony chciało by się już mieć bobaska a z drugiej strach przed nowym i nieznanym czy dam rade itp....

koleżanka urodziła miałam nosa wszyscy obstawiali chłopaka a ja czułam że będzie dziewczynka i jest :-)
 
no ja też bym już chciała mieć malucha przy sobie i nie stresować się "tym momentem", bo ta nieprzewidywalność mnie najbardziej dobija, ja lubię mieć wszystko zaplanowane, przygotować się z wyprzedzeniem, a tu nie idzie tak ): no i cały czas się zastanawiam, czy nie zacznę rodzić gdzieś w sklepie, czy A. będzie akurat w domu wtedy, czy samochód już będzie sprawny... >:
Ja też wszystko zawsze planuję i właśnie mi nie pasuje, że z porodem tak się nie da :) Ale autem się nie martw - w mieście są na szczęście taksówki :) Koleżance odeszły wody w dużym centrum handlowym hehe, ale wróciła na spokojnie do domu, zjadła coś, dopakowała się, mąż przyjechał i pojechali na porodówkę. Inna z kolei miała akcję, że wody jej chlusnęły jak była na placu zabaw ze starszym dzieckiem. To zaczyna zbierać dziecko i do domu, a młoda w ryk, bo się nie wybawiła jeszcze :D:D:D Użeranie z 2 latką + rozpoczynający się poród :) A i mąż musiał na porodówkę dojechać aż z Wawy (ale zdążył) :D mimo, że nie było wtedy jeszcze Pendolino :D
 
Olga , mi w drugiej ciazy odeszły wody o 5 rano ,poszłam sie przespać o 7 zbudziłam M i młodego , zjedliśmy śniadanie ,M odwózł młodego do przedszkola ,ja zadzwoniłam do rodziców ( mieszkają 120 km od nas ) , około 9 pojechaliśmy do szpitala ,oczywiście po drodze tankując....M zostawił mnie w szpitalu około 10 i około 13 pojechał do domu ,bo trzeba było moim rodzicom wydac dziecko z przedszkola ....na parte juz nie zdażył ;)
Ja jakoś się nie stresuję tym razem .Czuję ,że będzie przed terminem ,chciałabym ,żeby Młody sie przekręcił ,bo chce rodzić sn -mimo skierowania na cc.I mimo ,że znam cc i czułam sie po nim lepiej fizycznie to nie chce .Wiem ,że będzie mi brakowało tego cudownego pierwszego kontaktu z dzieckiem i tej błogości :)
 
Ja przyznam że najbardziej stresuje mnie to, ze poród dopadnie mnie w takim momencie ze nie będe miała co z córką zrobić. Ma przyjechać do nas babcia mojego ale jak zacznie sie wczesniej to będzie kombinowanie, a w sumie chciałabym by zaczeło sie jak najszybciej na początku lipca. Do tego momentu nie kupiłam żadnego ciążowego ciuszka i ilość mojej garderoby jest już bardzo ograniczona, poza tym jednak już mi cieżko, zwłaszcza ze spietym bolesnym brzuchem.... :/
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry