Witajcie dziewczynki jesli moge to chetnie dolacze.... Cos o mnie.... a wiec mam 29 lat i jest to moja pierwsza bardzo wyczekiwana ciaza :-) starania byly dlugie, mijaly lata a na tescie wciaz jedna kreseczka. Choruje na PCOS i insulinoopornosc w dodatku jakies paskudztwo sie do mnie przyczepilo i jestem po konizacji szyjki. Po przejsciach z wieloma lekarzami, instytucjami ktorzy ciagle mowili, ze tylko in vitro itp. w koncu trafilam na rewelecyjna pania doktor. Zaczely sie obserwacje cyklu i stymulacja: 1-sza inseminacja nieudana, 2-ga nieudana tracilam nadzieje,gdyz uslyszalam Pani Asiu wiecej jak 3 nie ma sensu. Nadszedl czas na 3-cia inseminacje i poniewaz to czekanie jest najgorsze w dniu po planowanym okresie postanowilam,ze nie bawie sie w testy i polecialam na beta hcg. Wynik 26 i radosc jest ciaza,ale maly hcg lekarz do ktorego natychmiast pobieglam powiedzial ze pewnie biochemiczna,poszlam na drugi dzien rosla za dwa dni rosla wiec dostalam luteine,inofolic i nakaz mega oszczedzania sie i tak z dnia na dzien zyje pelna obaw, ale tez ogromnie ciesze sie moja mala fasoleczka :-)