reklama

Lipcowe mamy 2018

Ja za mięsem też nie biegam, zjem ale nie z takim smakiem jak przed ciążą ale szczerze mówiąc to nie pamiętam jak z córką miałam tylko, że za mlecznymi rzeczami tak szalałam i teraz też
Ja teraz mięso jem, ale nie smakuje mi. A jak byłam z synem w ciąży smakowało mi bardzo. No i w obydwu ciążach kocham twaróg. Rozrabiam z cukrem i odrobiną mleka lub śmietany i mogę jeść bez końca :)

p19uqqmzxqi22hcj.png
 
reklama
Żeby już tylko czuć ruchy, na pewno by nas to uspokoiło.


Buahaha tylko żeby to były ruchy :D bo widzisz jak to u mnie było myślałam że to na bank synuś a tu taki psikus:D także myślę , że jeszcze troszkę poczekamy :) peugotka pisała że pierwszej ciąży poczuła dopiero w 24 tygodniu także może i nas to czekać:D lekarka mnie przygotowala ostatnio na to ze moze byc po 20 tygodniu ciazy ale to nic złego:)
 
A ja się zastanawiam, czy z tym odrzuceniem od mięsa nie jest tak, że odrzuca przy dziewczynkach a przy chłopcach nie. U Ciebie by to się sprawdziło. Moja mam też tak miała, że nie mogła patrzeć na mięso.
Ja z Nadia wg nie jadłam. Żadnego. Kompletnie. Ja nawet nie mogłam bym w domu jak np teściowa smażyła schabowe. Bo hawcilam. A z synem jadłam normalnie. Teraz raz jem raz nie zależy od dnia

16udqqmzgjmhetdf.png
 
Aaa no to biedna się wymeczyla, może jak się lepiej poczuje to sobie wyskoczycie poswietowac :)
A nie można mieć więcej chrześniaków..? [emoji50]

0d1yrjjgtd95fou3.png
A nie można mieć więcej chrześniaków..? [emoji50]

0d1yrjjgtd95fou3.png
Dawniej było inaczej, moja mama 7 chrześniaków miała. Teraz jest inaczej. Większe zobowiązania. A nie chce żeby ktoś był niezadowolony że kolejny wydatek. Przy pierwszej córce miałam lepiej bo brat akurat nie był u nikogo chrzestnym i siostra męża. A przez ten czas pozmieniało się, dzieci się urodziło więcej lub tak jak pisałam nie mogą bo po cywilnym są do tego jeszcze jedna siostra innego wyznania i jej mężuś tez... U mnie 3 rodzeństwa i u męża też.:-) więc ludzi nie brakuje no ale...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry