reklama

Lipcowe mamy 2018

reklama
Moja córeczka też krótko ssie pierś. Przestałam już patrzeć na zegarek bo to mnie tylko stresowało. Jeżeli moczy i brudzi pieluszki to najwyraźniej jej tyle wystarcza. U nas też czasem pielucha sucha po nocy. Najczęściej właśnie po przespanej całej nocce, ale zaraz po karmieniu nad ranem maleńka siusia. Położna powiedziała mi, że jeśli dziecko przybiera na wadze to mam się cieszyć, że coraz częściej mała przesypia cała noc.
A czy dziecko jest odwodnione można łatwo sprawdzić uciskając lub "szczypiąc" skórę albo sprawdzić czy ciemiączko jest wklęśnięte.

Jakie czary stosujesz na przespane noce? Oddam sporo za jedną
 
Moja córeczka też krótko ssie pierś. Przestałam już patrzeć na zegarek bo to mnie tylko stresowało. Jeżeli moczy i brudzi pieluszki to najwyraźniej jej tyle wystarcza. U nas też czasem pielucha sucha po nocy. Najczęściej właśnie po przespanej całej nocce, ale zaraz po karmieniu nad ranem maleńka siusia. Położna powiedziała mi, że jeśli dziecko przybiera na wadze to mam się cieszyć, że coraz częściej mała przesypia cała noc.
A czy dziecko jest odwodnione można łatwo sprawdzić uciskając lub "szczypiąc" skórę albo sprawdzić czy ciemiączko jest wklęśnięte.
Ciemiączko mała ma często zapadniete i jak byliśmy w szpitalu to pytalam o to lekarza i powiedział ze to wcale nie oznacza ze dziecko jest odwodnione tylko po prostu mniej wypilo i nie ma sie czym martwić.
 
Dla mnie od samego początku karmienie piersia to droga przez mękę.To strasznie frustrujące gdy bierzesz dziecko do karmienia, przystawiasz do piersi a ono krzyczy w nieboglosy.Walcze by chwyciła pierś bo zwija się kulkę , a jak już uda się chwycić to cmoka, połyka powietrze. Gdy staram się skotygowac uchwycenie piersi to już jest po karmieniu bo Mała się drze wręcz zanosi więc często nie koryguje tylko ona już tak ssie (przynajmniej coś tam zje).W poniedziałek skontaktuje się z doradcą laktacyjnym bo mam już dosyć, przez to karmienie w ogóle nie cieszy mnie macierzyństwo.
 
reklama
Dla mnie od samego początku karmienie piersia to droga przez mękę.To strasznie frustrujące gdy bierzesz dziecko do karmienia, przystawiasz do piersi a ono krzyczy w nieboglosy.Walcze by chwyciła pierś bo zwija się kulkę , a jak już uda się chwycić to cmoka, połyka powietrze. Gdy staram się skotygowac uchwycenie piersi to już jest po karmieniu bo Mała się drze wręcz zanosi więc często nie koryguje tylko ona już tak ssie (przynajmniej coś tam zje).W poniedziałek skontaktuje się z doradcą laktacyjnym bo mam już dosyć, przez to karmienie w ogóle nie cieszy mnie macierzyństwo.
U nas bywa tak samo. Mała ma dni, że na samą myśl o karmieniu mam ciarki na cyckach [emoji6] . Ale zauważyłam, że je gorzej, czyt. szarpie, gdy nie zrobi kupki i boli ją brzuszek. Wtedy je niespokojnie, wręcz z jakby złością, łyka dużo powietrza i zachłystuje się. Karmienie trwa max 5 minut i tak co godzine. W takie dni sutki mam do kolan [emoji6] . Powtarzam sobie wtedy, że jutro bedzie lepiej... i faktycznie, jak tylko mała zrobi kupkę to je spokojniej i odsypia dzień, w który tak się męczyła.
Mamy też takie cyrki jak ma zatkany nos. Zaczęłam psikać jej wodą morską do noska bo grzejemy w mieszkaniu i ma sucho.
Dodam jeszcze, że ze starszą córką miałam podobnie. Tylko z nią był problem taki, że na począktku wogóle nie chciała jeść i musiałam ją wybudzać co 3 h tragedia.... Później zaczęła łykać powietrze i jazda z kolkami przez 3 miesiące. Jak już sobie uregulowała jedzenie, ok. 4 miesiąca, to koło 7 miesiąca sama się odstawiła. Chciałam karmic dłużej, ale poddałam się bo nie chciałam znów przechodzić przez tą szarpaninę.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry