no łatwo powiedzieć Nie słuchaj. Wiem o tym, podświadomie gdzieś te nieprzychylne słowa. po głowie się kolaczą. A z d rugiej strony tłumacze sobie, że nikt za mnie mojego życia nie przeżyje. Ze nie powinnam, a. wręcz zabraniam samej sobie, przejmować się. ludźmi którzy mnie nie wspierają, nie obdarowuja dobrym słowem. Może to jest megaegoizm, może to jest przesadna asertywność, ale cóż

wyzbyłam się z mojego życia ludzi, których uważałam za wampiry energetyczne, którzy podcinali mi skrzydła, którym przeszkadzała moja radość. Można sobie pomyśleć Ale jak to? To takie życie jak w dżemie, nie realne.
Ale to nie prawda. Bo na codzień spotykam ludzi którzy odbierają mi siły ale są to przelotne znajomości, albo takie których nie mogę zakończyć (patrz: rodzina). Więc to że mam grupkę ludzi którzy zawsze mnie wspierają, inspirują to tak naprawdę rownowaga do tej reszty.
I wam dziewczyny radzę to samo. Zróbcie listę znajomych, pomyślcie z kim nie chcecie się spotykać, bo zaraza was swoimi problemami, obarcza nimi, przerzuca odpowiedzialność za swoje życie na was, komu przeszkadza wasza radość, szczęście, kto wam zazdrości, kto kracze źle rzeczy. I skreslcie tych ludzi ze swojego życia (BO MACIE JE TYLKO JEDNO) albo ograniczcie kontakty do minimum.
Trzeba dbać o tych których się kocha i którzy kochają nas. Tylko tyle i aż tyle.