Jak się cieszę, że o tym mówisz! Myślałam, że to ze mną coś jest nie tak, moja dwulatka ostatnio mnie wykańcza. Jej wycie, darcie, bunty sprawiają, że mam ochotę ją wstawić do okna życia


Wczoraj dosłownie już miałam takie załamanie nerwowe, że płakałam i ją prosiłam żeby się uspokoiła (oczywiście mogę se gadać). Jest chora i wczoraj cały dzień z nią siedziałam, od 5 rano

do 16 póki mąż nie wrócił z pracy

Dzisiaj też byliśmy z nią w domu ale we dwójkę to już łatwiej, ale ona jak się uprze, że mama ma coś zrobić, to tata nie może nawet spojrzeć w tym kierunku

I też ryczałam dzisiaj, że mam dość, mąż mówi, że jestem histeryczka i ciągle wyolbrzymiam i krzyczę na to dziecko, a ono na mnie i on sam ma dość

I powiem wam, że chyba te hormony i zmęczenie ciążowe tak potęgują to. Plu weszła w ten okropny etap, że obiorę banana źle i awantura na pół godziny wycia gotowa

Ratunku