survivor26
Mamy lipcowe'08
Witam się z placu boju - jakiś przymus wewnętrzny (nieuleczalny pracoholizm?
) wyrwał mnie z łóżka o 6 rano, no to siadłam do pracy, póki mała śpi...jest nadzieja, że nie wybierze sobie dzisiejszego dnia na niespanie, to potem odeśpię;-)
Mondzi, my też rzadko spotykamy się ze znajomymi, ale głównie z mojej winy - tzn. spotykać się chcę, ale po całym dniu pracy i walki z Potwornicką to rzadko kiedy mam siłę, wiec robię to raczej 'na przymus', żeby do końca nie zdziczeć
No i opcja bycia ciocią mnie też się zdecydowanie bardziej podoba niż samodzielne chodzenie w ciąży:-) ale moje siostry albo już plan rozrodczy wykonały, albo dopiero się zastanawiają, to my musimy sobie sami radzić, jeśli chcemy kolejnego noworodka w rodzinie

Kicrym, no to masz dzień zapełniony po brzegi - życzę dotrwania do końca w dobrej formie;-)
Renia, nie ma co narzekać, bo zwykle to właściciele mieszkania czekają w napięciu gryząc paznokcie, aż robotnicy raczą się wziąć do roboty
A jak będziesz musiała, to pewnie w jeden dzień wszystko wybierzesz, jak trzeba;-)
Dobra, wracam do pracy, żeby zdążyć cokolwiek konstruktywnego zrobić zanim wstanie mój mały maratończyk i znowu każe się prowadzać po mieszkaniu przez cały dzień... leniuch wstrętny jest, bo coraz częściej przyłapuję ją na tym, że sama podchodzi kilka kroczków, ale na widok matki dopada ją niemoc totalna i paraliż nóg
miłego dnia!
) wyrwał mnie z łóżka o 6 rano, no to siadłam do pracy, póki mała śpi...jest nadzieja, że nie wybierze sobie dzisiejszego dnia na niespanie, to potem odeśpię;-)Mondzi, my też rzadko spotykamy się ze znajomymi, ale głównie z mojej winy - tzn. spotykać się chcę, ale po całym dniu pracy i walki z Potwornicką to rzadko kiedy mam siłę, wiec robię to raczej 'na przymus', żeby do końca nie zdziczeć
No i opcja bycia ciocią mnie też się zdecydowanie bardziej podoba niż samodzielne chodzenie w ciąży:-) ale moje siostry albo już plan rozrodczy wykonały, albo dopiero się zastanawiają, to my musimy sobie sami radzić, jeśli chcemy kolejnego noworodka w rodzinie


Kicrym, no to masz dzień zapełniony po brzegi - życzę dotrwania do końca w dobrej formie;-)
Renia, nie ma co narzekać, bo zwykle to właściciele mieszkania czekają w napięciu gryząc paznokcie, aż robotnicy raczą się wziąć do roboty
A jak będziesz musiała, to pewnie w jeden dzień wszystko wybierzesz, jak trzeba;-)Dobra, wracam do pracy, żeby zdążyć cokolwiek konstruktywnego zrobić zanim wstanie mój mały maratończyk i znowu każe się prowadzać po mieszkaniu przez cały dzień... leniuch wstrętny jest, bo coraz częściej przyłapuję ją na tym, że sama podchodzi kilka kroczków, ale na widok matki dopada ją niemoc totalna i paraliż nóg

miłego dnia!







Oj jakby z moimi coś się stało, to kaplica - dzieci swoich nie widziałabym