reklama

Lipiec 2008

Witam się z placu boju - jakiś przymus wewnętrzny (nieuleczalny pracoholizm?:-p) wyrwał mnie z łóżka o 6 rano, no to siadłam do pracy, póki mała śpi...jest nadzieja, że nie wybierze sobie dzisiejszego dnia na niespanie, to potem odeśpię;-)

Mondzi, my też rzadko spotykamy się ze znajomymi, ale głównie z mojej winy - tzn. spotykać się chcę, ale po całym dniu pracy i walki z Potwornicką to rzadko kiedy mam siłę, wiec robię to raczej 'na przymus', żeby do końca nie zdziczeć:-p
No i opcja bycia ciocią mnie też się zdecydowanie bardziej podoba niż samodzielne chodzenie w ciąży:-) ale moje siostry albo już plan rozrodczy wykonały, albo dopiero się zastanawiają, to my musimy sobie sami radzić, jeśli chcemy kolejnego noworodka w rodzinie:-p:-p

Kicrym, no to masz dzień zapełniony po brzegi - życzę dotrwania do końca w dobrej formie;-)

Renia, nie ma co narzekać, bo zwykle to właściciele mieszkania czekają w napięciu gryząc paznokcie, aż robotnicy raczą się wziąć do roboty:-D A jak będziesz musiała, to pewnie w jeden dzień wszystko wybierzesz, jak trzeba;-)

Dobra, wracam do pracy, żeby zdążyć cokolwiek konstruktywnego zrobić zanim wstanie mój mały maratończyk i znowu każe się prowadzać po mieszkaniu przez cały dzień... leniuch wstrętny jest, bo coraz częściej przyłapuję ją na tym, że sama podchodzi kilka kroczków, ale na widok matki dopada ją niemoc totalna i paraliż nóg:-p

miłego dnia!
 
reklama
zawieję szybciutko
...surv..u nas paraliż jest na widok babci:tak::tak::tak::tak:
młoda ćwiczy uparcie..łażenie..sama nie wypuszcza się jak droga nie kończy się czyjąś osobą:-D ale widać że frajdę ma, jak zwykle musimy odczekać aż się zdecyduje i delikatnie motywujemy:-):-):-):-)
pabla..własnie jak pisała surv można zrobić badania i potem autoszczepionkę..
ja tak miałąm

pędzić muszę już więc wybaczcie że nie odpiszę porządnie:-(
za dwa tygodnie chrzciny i wychodzi że 23 osoby będą:szok::szok::szok::szok:...ja nie wiem co Cinek planuje ale jak sajgon będzie to chyba pizzę zamówimy:-D:-D:-D:-D:-D
no ale co nas nie zabije..
ubranko kupione teraz jeszcze świeca..
gdyby nie allegro....ciężko byłoby ..
oki
to znikam
pozdrawiam
ach Kic...wielkie gratulacje..Zuch mamuśka żona i studentka
 
Witajcie w tą deszczową pogodę.
Madzia a jak byś zignorowałą w nocy płacz Maciusia. Nie wiem czy pamiętasz ale ja miałam z MAksem taką przeprawę i przez 5 mieicy wstawałam po kilka razy nocy. Trwało to od listopada do kwietnia.
W kwietniu mąż mnie namówił i przenieśliśmy sie do innego pokoju, tam było mi łatwiej nie reagować i czekać aż sam się uspokoi, trwało to tydzień i budził się co raz mniej aż przestał się budzić i ładnie przesypia noc. Od jakiegoś czasu zdarza mu się przebudzić w nocy i popłakiwać, ale ja do niego nie idę tylko czekam ( no chyba, że jest to ewidentny płacz a raczej ryk, to wtedy idę do niego) Jest dobrze,przesypia noce. Moim błędem było to, że wstawałam na każde jęknięcie Maksa i go nosiłam, a dziecko się szybko przyzwyczaja.
Mondzi my kiedyś często się spotykaliśmy ze znajomymi, teraz już mniej. Ale mamy takich bliskich przyjaciół z którymi się spotykamy raz u nas a raz u nich i mojego kuzyna do którego my jeździmy oni do nas nie, bo ich dzieci mają uczulenie na kota. Co prawda ja już nie mam takich chęci do imprez jak kiedyś. U nas jest o tyle dobrze,że ja mam sporo koleżanek z takimi małymi dziećmi jak Maks więc on ma kontakt z rówieśnikami.
Surv , Florka jest widać bardzo ostrożna.
Post allegro i sklepy internetowe faktycznie się przydają jak nie mamy czasu
 
dzień dobry
ale barowo za oknem - aż nic mi się nie chce
surv co za wewnętrzna mobilizacja - ja o 6 to jeszcze lunatykuję
Post to spore przyjęcie was czeka - 23 osoby:szok: niezły tłok

u nas robota wre - Tymi ma atrakcję bo panowie z góry gruz wyrzucają metodą wiaderkową;-) no i co jakiś czas coś śmiga za oknem więc oczywiście atrakcja jak talala
oki zmykam się oporzązić i pozałatwiać kilka rzeczy choć najchętniej to zamknęłabym się w sypialni i pospała:sorry:
 
Uff, noc przeczekaliśmy. Niedługo do lekarza.
rano wkurzyłam sie nieziemsko na Tymka (a raczej na siebie). Głupia piczka okulary zostawiłam na parapecie nad łóżkiem:no::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Nie pomyślałam, że Tymi chory wiec pewnie u nas wyląduje. No i nad ranem korzystając z mojej nieprzytomności uszko mi urwał. To już drugi raz. Zapasowe też mi załatwił. W dodatku schował pod książeczkami. Nic do okulisty trzeba :/
Wiem, że to moja wina ale:wściekła/y: aż do łóżeczka go wsadziłam i do ubikacji poszłam bo myślałam, że mnie rozniesie. Jak ja autem pojade??? No, już mi lepiej.

surv no chodzenie może wykończyć :)
Mondzi u na na odwrót. Wszyscy mieszkają chen na drugim końcu miasta i odwiedziny przyjmują chętnie ale im dupska z ciepłego domku ruszyć się
o nie chce. Zresztą my też zaległe kontrodwiedziny mamy.
No i najgorsze, że my prawie same pary bezdzietne mamy. Puki był tylko Pyś to czesto łaziliśmy na imprezy, bo obie babcie chetnie zostawałay. Tymi jest zbój no i jest ich dwóch więc jest teraz z tym duży problem. A z zapraszaniem do nas- cóż czesto mi sie nie chce. Zwłaszcza, że ludziki moga odespac dnia nastepnego a ja wiadomo...:sorry:W wakacje jeździliśmy na wieś, tam nie byłam gospodynią więc na imprezke pracowali wszyscy i jakoś chętniej do tego podchodziłam. Tylko te poranki po siedzeniu do rana...:sorry::rofl2::szok: A z siedzeniem do późna- cóż zwykle tak się to u nas kończy, my jak do kogoś idziemy to dość wcześnie wychodzimy, no chyba że knajpa lub ognisko.:-p
post no to ładna imprezka się szykuje. Pizza może być- lubie pozze;-):laugh2:
renia
oj, dasz radę. Dobrze że panowie nie stoja z piwkiem w dłoni:-p
kic dasz radę :)[
Madzia suuuper ten basen. Mysię nie możemy wybrać- zawsze albo ktoś choryalbo nikogo do ppomocy nie mam.
kasia powroty do przedszkola bywają trudne :) Mam nadzieje, że fajnie poszło i południu bedze chciał jeszcze troche zostać.

Nie wiedziałam, że to zbieranie nakrętek takie popularne. U nas nic o tym nie słychać, myślałam, że to zapomniana akcja :rofl2:. Fajnie.
Wracam do małego dewastatora, oj dzisiaj nie bedzie miał ciumkania-niuńkania. Wprowadzamy żołnierską dyscyplinę-co mamy to nie rusz. Miłego, deszcowego dnia.
 
Heja! Widzę ogólny spadek życia towarzyskiego. U nas też rzadziej, niż kiedyś, bo i dzieci, i powroty M (koło 18.00) jakoś specjalnie temu nie sprzyjają. Ale jako że nie pracuję, to ludziska mi potrzebne. Mieliśmy taki etap, że Tymi jak widział coś na stole, to dopóki widział, chciał jeść. Oj wtedy to przestałam lubić spotkania z ludźmi, zwłaszcza, że nikt nie rozumiał mojej stanowczej odmowy po jednym kawałku ciasta. A Tymi zawsze balansował na szczytach centylowych, więc bardzo tego pilnowałam.

Surv, ja tam zakładam, że limit dzieciowy wyczerpałam. Ale taki niemowlak zawsze chyba będzie robił na mnie wrażenie. Nie wiem jaką gromadkę planujecie, ale Florka już na tyle duża, że nie powinno być jakoś bardzo ciężko. No i pobudki o 6.00 w celach pracy takiej w domu, imponujące bardzo. Ja ostatnio muszę wstawać ok. 7.30, żeby Tymiego do przedszkola wyprawić i mam znaczny niedosyt.

Renia, jak tylko jest kasa, to można wybierać, że hej! Ja bym z chęcią coś do domu kupiła. Ba nawet zniosłabym remont kuchni (ma dopiero 4 lata), byleby mi ktoś płytki na podłodze wymienił - daliśmy jasną fugę i to był błąd wielki.

Post, 23 osoby, to wcale nie dużo, jak na imprezę chrzcielną... :-);-) U nas w rodzinie jest zwyczaj, że zapraszamy moje ciotki + ich dzieci z dziećmi, no i oczywiście moje rodzeństwo z dziećmi. Gdyby nie to, że rodzina M jest symboliczna, to chyba zostałaby mi tylko restauracja. Dacie radę. A świecę może kupić chrzestny - taki zwyczaj chyba na południu panuje, nie? Chrzestna szatkę, a chrzestny świecę - u nas tak się praktykuje.

Kamu, ja bym chyba nie mogła czekać w nocy, aż Jula się uspokoi, no ale my zawsze musieliśmy brać pod uwagę to, że obok w pokoju śpi Tymcio, który jak się obudzi, to (po mamusi) ma spore problemy z ponownym zaśnięciem.

Ano właśnie... Śpicie jeszcze w pokoju z dziećmi czy nie?
Ja bym chętnie Julkę wyniosła, ale nie bardzo mam jak. NO bo jak ją dam do Tymka, to będę się jeszcze bardziej stresować tym, że go obudzi. A dawanie łóżeczka do salonu chyba mija się z celem. Tymcio miał 7 miesięcy i spał w osobnym pokoju, no ale był jedynakiem. Nie wiem kiedy powinien nadejść moment pożegnania z córinką, tak by specjalnie Tymcio na tym nie ucierpiał.

Haszi, też bym się wkurzyła o okulary, mimo wszystko. Oj, czyli leniuchowata jesteś towarzysko? Mi też się nie chce. No i zastanawiają mnie powody tego, że ludziska chętnie, ale u nas... Może rzeczywiście lenistwo... Dzwoniła dzisiaj kumpela (taka najbliższa), no i sobotę i niedzielę przesiedzieli sami w domu. A za chwilę tekst, że powinnyśmy wykorzystać to, że dzieci mamy zdrowe i się spotkać. A parę tygodni temu trzy razy ją zapraszałam (bez chłopów, tylko z dziećmi tak w ciągu dni), to a to Jaśko maruda, a to na angielski z A idzie. No i się wkurzyłam. Ech...
 
Ostatnia edycja:
Mondzi ja też mam tzn miałam jasną fugę w kuchni bo teraz to już jest bura i nic się z tym nie da zrobić. Do tego jasne płytki które można by było myć średnio co dwie godziny, beznadzieja nigdy w życiu jasnych płytek.
Co do spania to wiadomo inaczej jest jak już jest drugie dziecko, zresztą my jak jedziemy do teściów czy jak ktoś śpi u nas to też Maksa nie przetrzymuje, no bo wiadomo obudził by wszystkich. Na szczęście bardzo sporadycznie mu się zdarzają te nocne pobudki.
U nas tez jest taki zwyczaj że chrzestny świeca a chrzestna szatkę.
A Mondzi kiedyś się mnie pytałaś czy mam prawko, otóż nie mam, robiłam 11 lat temu ale się nie udało, teraz mąż mnie namówił i mam drugie podejście , w przyszłym tygodniu egzamin, ale mnie stres zżera i nie wiem jak to będzie, idzie mi nie źle ale nerwy są silniejsze. Teraz cały czas testy , testy i jeszcze raz testy.
Haszi, Maks też rozwalił okulary mojej mamy, a oprawki mało nie kosztowały, na szczęście mama nic nie mówiła, przez przypadek się zorientowaliśmy.
 
Widzę, że u wszystkich taka "pyszna" pogoda:wściekła/y:Piję drugą kawę.
Miki zuch poszedł do przedszkola bez jęknięcia. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że trochę pochodzi.
Haszi u nas jeszcze nie ma etapu, że się do przedszkola wyrywa, czy też chce w nim dłużej zostać. Ale pewnie i taki dni przyjdą;-)
U nas jak u Mondzi i Kamu - chrzestna szatkę, chrzestny świecę. Sporo ludzi będzie na Cinkowej imprezie. Ale fajnie - dużo rąk do zabawiania;-):-D
Mondzi, Olga już dłuuugo śpi w pokoju z Mikołajem. Ale Miki ma twardy sen i tak łatwo się nie wybudza. Na pewno nie do momentu aż zareaguję na płacz Olgi. Jak mocno zawodzi, to wynoszę siostrzyczkę:sorry:
Surv, Ty tytanie pracy! Nakręcona jak Pabla i Tosika:-D
Haszi, kiepsko z tymi okularami:confused2: Oj jakby z moimi coś się stało, to kaplica - dzieci swoich nie widziałabym:-pChociaż nie! Mam mały zapas soczewek:tak:Może warto mieć parę w zanadrzu?
 
reklama
he he
moje okulary też w naprawie
nawet nie napiszę ile zapłaciliśmy :szok::szok::szok::szok:
więc chodzę po omacku..ludzi na ulicy nie rozpoznaję:-D:-D:-D:-D ale ważne że Cinka i Ikę widać:-)...
złatwila je młoda oczywiście...jak jeszcze w rumunowni mieszkaliśmy i materac na podłodze do spania był. raz do rączki ciach na podłogę i przydeptać pantofelkiem:zawstydzona/y:

jeśli o chrzestnego chodzi to ja już wolę kupić...jakby miał np. zapomnieć...ale o dziwo świece na allegro też są więc luuuuuuz
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry