Witam! siedzę w napięciu w oknie od 6 rano i czekam na ten śnieg, co to miał być...nawet dziecko zmusiłam do wstania obietnicą, że na pewno pada, a tu nic
Tosika, z tego co wiem mononukleoza ma różny przebieg, moja siostrzenica w dzieciństwie miała praktycznie bezobjawowo, ale dowodem niepodważalnym są właśnie wyniki krwi, więc jeśli Tosi nic nie wyszło, to raczej pani doktor panikuje..powtórzyłabym za jakiś tydzień dwa dla pewności te badania i tyle, bo nie ma co na zapas leczyć, bo leczenie jest obciążającymi antybiotykami,w ięc po co dziecko niepotrzebnie truć.
Hashi, Ty mi zazdrościsz energii? Z jednym dzieckiem to ja luzy potężne mam - z trójką to bym ręki do nosa podnieść nie miała siły po całym dniu

No i pisz, jak tylko znajdziesz czas, bo ja tam też zamierzam pisać tu jeszcze długie lata:-)
Izabelka, no to też niezły zasuw masz...ale niedługo święta...potem ferie, jakoś zleci;-)
Ja też na 300% normy zasuwam, męczę ogromniaste zlecenie, bo jak skończę do 30-go to jest nadzieja, że przed świętami zaplacą, a by się przydało

Do tego w rodzinie jak zwykle zawirowania, Asia miała do Niemiec wrócić, ale się potężnie czymś struła, albo w żłobku rotawirusa od dzieciaków podłapała i musiała zostać. Była na pogotowiu nawet jej zostanie w szpitalu proponowali, ale nie chciała zostawiać Bena w naszych rękach

Teraz siedzi u drugiej siostry, bo mama się po dniu opieki nad wnukiem czuje wyczerpana

R czwarty tydzień chory, co się podkuruje, to ma montaż w jakimś wygwizdowie i od nowa jest gorzej:-( Może uda mu się wycyganić choć na piątek wolne na dziecko (bo do choroby przyznać się nie można

)
No nic, koniec narzekań, czas przejść do konstruktywnych działań - raport dalekowschodniego funduszu inwestycyjnego sam się nie przetłumaczy

Miłego dnia i śniegu....tym co lubią
