A u nas wstrętnie...po śniegu śladu nie ma, za to mokro, wściekle zimnie i wiatr:-( Ja dziś mam lataninę po mieście, Asi rzeczy pozałatwiać, trochę prezentów mikołajowych dla zaprzyjaźnionych dzieci kupić (policzylam i mi dziesięcioro wyszło - chyba wszystkie dostaną od ciotki uścisk dłoni zamiast prezentu

), ale przy okazji do fryzjera się umowiłam

Zamierzam ściąć na krótko te 3 włosy co mi zostały i fachowym okiem ocenić, czy ta siwizna co wylezie się już do farbowania na blond nadaje, bo sądząc po tym co na skroniach widzę, to wiele farby nie będzie trzeba
Madzia, no i fajnie, że się teściowa przekonać dała

Ja sobie właśnie uświadomiłam, że mam dla Flo jeden prezent tylko, a że w tym wieku liczy się ilość a nie jakośc, to muszę jakieś duperelki pokupować;-)
Izabelka, to Ty się w zasadzie kwalifikujesz do dodatku funkcyjnego za pracę w warunkach niebezpiecznych:-) Ale dobrze, że nic poważnego się nie stało;-)
Hashi, no mimo wszystko, mam ułatwienia w postaci żłobka i takich tam i stałe poczucie, że gdybym była lepiej zorganizowana, to bym mogła zrobić o wiele więcej

Wczoraj w ramach niemarnowania czasu siadłam zatem do maszyny machnąć poduszkę i obrus świąteczny dla tej naszej Pani ze Szlachetnej paczki...tylko mi w polowie zabrakło materiału (trzeba było sprawdzić wcześniej

) i dziś muszę lecieć na gwałt dokupować.
Post, fajnie Ci tak się z domu wyrwać....choć jak patrzę za okno, to ...chyba by mi się do pociągu zbierać nie chciało
Kicrym, no i odpoczywaj a nie sumituj się! Mnie się w ciąży najbardziej podobało to, że można w dowolnej chwili dramatycznie zlec i bezkarnie odpoczywać...przy mojej pracy możliwość była głównie teoretyczna, ale i tak korzystałam ile się dało
Kate, to ja widzę, ze Ty już kierowca pełną gębą jesteś! Gratuluję i zazdroszczę trochę, bo ja znowu sobie odpuściłam:-(
Sylcia, zdrówka! Po twoim mężowskim suwaczku widze, że już niedługo mąż wraca...na całe Święta zjeżdża?
My choinkę pewnie standardowo postawimy niedługo przed świętami, bo w mieszkaniu taka susza od ogrzewania, że i tak po tygodniu opadnie

Natomiast poważnie rozważam przesunięcie Mikołaja na noc z soboty na niedzielę, bo tak sobie myślę, że jak Flo w poniedzialek rano prezenty odkryje to za chiny jej potem do żlobka nie wypchnę

Zwłaszcza, że czujność rewolucyjna trwa, wczoraj już było indagowanie w kwestii śnieg a sprawa Mikołaja;-) Wybrnęłam, tlumacząc, że po pierwszym śniegu to Mikołaj dopiero sanie serwisuje i potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby do nas dolecieć:-)
dobra, zmykam się szykować i jakieś barchanowe gatki i grube rajstopy wyciągnąć na ten mróz
