Izabelka, zdążysz - jeśli polukrujesz je po upieczeniu (jak ostygną) i nie umieścisz w szczelnie zamkniętym pojemniku tylko np. w pudełku tekturowym z uchylonym wiekiem, to szybciutko zmiękną. moja ostatnia partia była miękka w 2 dni od polukrowania;-)
A nas totalnie zasypało...padało wczoraj od popołudnia, już po Flo szłam w lekkiej śnieżycy, a dziś wyglądamy przez okno a aut niet

Zasypało z kretesem, dobrze, że nasze ciemne, to może kolor gdzieś przebije spod śniegu, coby R cudzego nie odśnieżył

Gdyby nie to, że R jutro znowu w trasę, a wczoraj ledwo wrócił, to byłabym zachwycona, bo w końcu nie widać brzydoty tej dzielnicy i mamy prawie jak w górach;-)
Wczoraj zaliczyłam też wizytę kolejnej pani inspektor: wyglądała na rzeczową i pomocną, ale jak R słusznie zauważył, nie ja jej płacę a wspólnota, a kto płaci ten ma rację

Pani wysnuła kolejną teorię, tym razem przerażającą totalnie, że cieknie z układu CO, co oznaczałoby konieczność zrywania podłóg i grzebania w stropach...nie wiem, na razie pani zaproponowała kolejne odkrywki, obserwowanie gdzie się przeciek zaczyna oraz prowadzenie skrupulatnych notatek na temat warunków pogodowych, godziny i dnia oraz rozmiarow przecieków...myslę, że jak tak dalej pójdzie to za parę lat wyprowadzą mnie stąd w kaftanie mamroczącą pod nosem "umiarkowane opady, przeciek na godzinie 9, natężenie silne"


No i pani dodała jeszcze, że ona się nie zna, ale w zasadzie nei bardzo mogę developera pozwać, bo gwarancja wygasła, a z zarzadcą to nie wiadomo....nic, nadal o tym nie myślę, ale nadal pozwać kogoś zamierzam - myślę, że prawnik mi powie kogo;-)
Madzia, to też macie niezłe przeboje i ja bym walczyła, bo u Was sprawa jest zdecydowanie jaśniejsza: wiadomo kto i co zawalił, więc myślę, że żaden sąd nie miałby wątpliwości

Generalnie dochodzę do wniosku, że jedyną gwarancją posiadania domu bez wad jest zbudowanie go samemu i osobiste położenie każdej cegły...
Kicrym, dla dziewczynki też kupuj - Pabla jest w ciąży, Madzia zamierza, jest 50% szans, że którejś z Was dziewuszka się trafi, to się potem wymienicie:-) Ja mam chwilowo szlaban na zakupy jakiekolwiek, bo w grudniu wydałam już dochód malej gminy

Chociaż w sumie jeszcze sie chyba przejdę jednak popatrzyć za jakąś sukienką...w piątek mamy tę imprezę firmową R a ja od paru lat ciuchów wyjściowych praktycznie nie kupuję, i jak wczoraj zajrzałam do szafy to się okazało, że mam do wyboru pluszowy różowy dres albo rozpiętą sukienkę wyjściową...bo zapiąć sie na grubasie nie chce
I chyba jednak te sanki plastykowe kupimy, bo wygląda na to, ze śnieg na dobre się utrzyma, a R coś przebakuje, że może byśmy w styczniu w gory na przedłużony weekend pojechali;-)
Idę po kawę i zapraszam chętne
