survivor26
Mamy lipcowe'08
Survivor ooooo no to co życzyć powodzenia z tym synem czy nie? ;-).
z większą wdzięcznością przyjmę życzenia dostania @, szczerze mówiąc
Ale ja mam cykl labilny od roku, więc dopiero 2 dni po pierwszym możliwym terminie jest i co najmniej 5 dni do martwienia się na serio...myslę, ze to stresy okołomieszkaniowe po prostu i tyle;-)A z tym Twoim ginem to masakra...facet taki prolife, że uważa, że wszystko w ciąży naturalne i choćby na czworakach przetrwać trzeba
Dobrze, że internista rozsądniejszy, a badania koniecznie porób, żeby wykluczyć ewentualne inne niż ciąża przyczyny. A na zdjęciu brzuszek całkiem solidny, ale z Maciusiem też Ci szybko rósł, nie?U nas zaś dzień świstaka...auto się w środku przeprowadzki rozkraczyło, jakaś duperelka poszła, ale traf chce, że w żadnym wrocławskim sklepie jej od ręki nie ma...obecnie R popyla gdzieś przez centrum na moim starym rowerze, który oddałam siostrzenicy, zmierzając do zaprzyjaźnionego mechanika, który podobnież ma tę częśc automagicznie ze sznurka i spinacza wykonać...widok jest bezcenny zapewne, bo rower jest na moje nie jego gabaryty, no ale niestety nie mam czasu wyjść na trasę i mu zdjęcia porobić
zważywszy, że za 3 godziny mial mieszkanie kolejnym nabywcom pokazywać, myślę, że wróci późną nocą wkur****ny masakrycznie, co być może przelozy się na podjęcie w końcu decyzji o zmianie auta:-)
też sobie R wyobraziłam
Jeśli chodzi o samą ciąże,usg i badania małej to widze,ze bardzo profesjonalne ma do tego podejście,no ale już to zlekceważenie anemii to trochę zachwiało moje zaufanie,tym bardziej,ze mówiłam mu juz wtedy,ze się źle czuję,zmęczona i w ogóle
,to kompletnie się tym nie przejął i nawet L4 nie chciał dać chociaż prosiłam i teraz też mówiłam,ze słabo mi się robi,a internista powiedział,ze to właśnie od anemii
i sam był zdziwiony brakiem reakcji gina i tym ,że taki oporny co do L4

ta wiśnia prześladuje mojego męża-bardzo chcialby dom, ale ciężko finansowo by było