Survivor,Dorka super,że wizyty udane
Post zdrówka dla F.Wiśnióweczka....hmmm któż by się nie napił ;-) a małżowi dawałaś? moze to by go na nogi postawiło?;-)
Kate nieźle sobie to uknułaś
Zdrówka dla Antka,chociaż widzę,ze humorek dopisuje.
Kasia mam nadzieję,ze Luka lepiej.Może się czegoś zeżarła.
Maciek dzisiaj wstał o 5.40
i się zaczęła jazda a to piciu a to kupkę
wyprowadza mnie tym z równowagi.I tak do 7.Potem miał kare i bajek rano nie oglądał
Nie wiem,ja się chyba na matkę nie nadaję.Nie mam ostatnio wogle cierpliowści do niego i jego jęczenia
,a co dopiero będzie z dwójką
Takie mam dzisiaj smętne przemyślenia
Za to rano miałam tak ciśnienie podniesione ,ze w czasie kiedy K pojechał marudę zawieźć do przedszkola to ja umyłam stertę garów z wczoraj,zjadłam śniadanie,zrobiłam K,poodkurzałam,kwiaty na balkonie doporwadziłam do ładu,balkon posprzątałam,pranie zebrałam i nowe zrobiłam
I po tym maratonie juz nie mam siły na nic
Jeszcze sobie zaplanowałam prasowanie i uporządkowanie szalików i czapek.Trzeba się rozeznać co tam z zeszłego roku mamy.No i obiad trzeba zrobić.

Post zdrówka dla F.Wiśnióweczka....hmmm któż by się nie napił ;-) a małżowi dawałaś? moze to by go na nogi postawiło?;-)
Kate nieźle sobie to uknułaś
Zdrówka dla Antka,chociaż widzę,ze humorek dopisuje.Kasia mam nadzieję,ze Luka lepiej.Może się czegoś zeżarła.
Maciek dzisiaj wstał o 5.40
i się zaczęła jazda a to piciu a to kupkę
wyprowadza mnie tym z równowagi.I tak do 7.Potem miał kare i bajek rano nie oglądał
Nie wiem,ja się chyba na matkę nie nadaję.Nie mam ostatnio wogle cierpliowści do niego i jego jęczenia
,a co dopiero będzie z dwójką
Takie mam dzisiaj smętne przemyślenia
Za to rano miałam tak ciśnienie podniesione ,ze w czasie kiedy K pojechał marudę zawieźć do przedszkola to ja umyłam stertę garów z wczoraj,zjadłam śniadanie,zrobiłam K,poodkurzałam,kwiaty na balkonie doporwadziłam do ładu,balkon posprzątałam,pranie zebrałam i nowe zrobiłam
I po tym maratonie juz nie mam siły na nic
Jeszcze sobie zaplanowałam prasowanie i uporządkowanie szalików i czapek.Trzeba się rozeznać co tam z zeszłego roku mamy.No i obiad trzeba zrobić.
Ostatnia edycja:
wciąż się przekręca a zaraz potem ryczy że jej źle. I co 5 min muszę latać odkręcać ją na plecy z powrotem. Ale jest mega silna, coraz ładniej na brzuchu leży i podnosi się na całych rękach. M ma dziś holtera założonego, jutro do szpitala na badania jeszcze idzie i chyba koniec diagnostyki, wszystko pewnie gra i buczy. No ale wiecie jak to facet się gorzej poczuje to już koniec świata i umiera
ja nie wiem czy ja muszę być skazana na nieśpiące dzieci?????
kocham Kubę nad życie, ale Liwcia to taki słodziak że mogłabym ją zaprzytulać

