Witam! Ja też już po urlopie

Święta, jak zawsze nieco męczące: dzieci plus babcia potrafią człowieka dojechać
Post, Addi dostałaś?! No to zazdroszczę...też o nich marzę...i jakie niehalo...ja dostałam Dremela (taką mini szlifierkę, frezarkę i wiertarkę)

I u nas też Aniołki prezenty noszą...udało się mimo trudności lokalowych (czyli braku miejsca do wysłania dzieci spać na czas grasowania aniołków) zrobić wszystko tak, że młoda uwierzyła w magiczne pochodzenie prezentów...chociaż aniołki się chyba pomyliły, bo Flo najbardziej ucieszyła się z garnuszka Sary, a Sara z kucyków Flo

Tylko pogoda smętna...13 stopni to jednak jakieś 20 za dużo jak na Boże Narodzenie
Zdrówka dla wszystkich potrzebujących! Mam nadzieję, że z dzieciaczkami już lepiej...myśmy o włos uniknęli katastrofy, bo się w wigilie okazało, że córa siostry ma wiatrówke...dzięki bogu, ze w wigilię, bo dzień później mieli do nas przyjechać i zarazy byśmy nie uniknęli
Kasia, no pięknie dzieci wychowałaś!:-) Moje uparło się przy babci robić za pokazowego poganina, jakby czując, że babci wściekle zależy .. oznajmiła, że ona do kościoła nie chodzi, bo nie lubi, modlić się nie bedzie, bo po co, a na koniec, jak babcia z kościoła wróciła to spytała uprzejmie "Czy pogadałaś z tym swoim Jezusem, żeby Ci więcej smsów nie przysyłał" (bo dzień wcześniej babcia dostała smsa od zaprzyjaźnionego księdza i pochwaliła się wnuczce, a ta przerobiła temat po swojemu)....
no nic, trzeba się zbierać do roboty, póki potwory śpią ..to już ostatnie dni spokoju...Sara całe święta ćwiczyła zaciekle i dopięła swego: nauczyła się raczkować i stawać w przykucu z jedną nogą ugiętą...żegnaj spokojna praco z dzidziusiem gaworzącym na tapczanie
