reklama

Lipiec 2008

Post - życzę zdrówka :-)
Ja sama dopiero co wróciłam do "świata żywych" po strasznym przeziębieniu. przez te kilka dni miałam wszystkiego już dość, a najbardziej mojego M, który pomimo tego, że był i jest w domu, to małą praktycznie w ogóle się nie zajmował :wściekła/y::wściekła/y:położył mi ją w łóżku i poszedł sobie do kompa udzielać się na pewnym forum (na którym najchętniej siedziałby 24h na dobę :crazy::crazy:) nieważne było, że ja ledwo żyję i chciałabym trochę pospać i odpocząć.
W ogóle coraz częściej się kłócimy, coraz częściej wypomina mi, że nie mogę znaleźć pracy i on nas musi utrzymywać, no i zaczął powtarzać że kiedyś mu było lepiej....Trochę się pożaliłam, ale mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Dzisiaj, po kolejnej kłótni i kolejnych przykrych rzeczach które usłyszałam:-(:-( tyle żalu się we mnie zebrało, że musiałam trochę tego z siebie wyrzucić....
 
reklama
ewelinka nie martw sie ja tez od czasu do czasu uslysze jaki to moj M jest zmeczony bo on musi do pracy chodzic i nas utrzymywac. a ja z checia bym sie czasem z nim zamienila zeby zobaczyl ze wychowanie dziecka to nie taka prosta sprawa i to ze od 7 mieisecy nie przespalam calej nocy i chodze juz prawie na rzesach sie nie liczy:wściekła/y: oj ja tez do narzekania jestem chyba najlepsza, ale czasem to mam ochote wyjsc z domu i go zostawic samego z malym...ciekawe jak by sobie dal rade
no ale glowa do gory:-)
 
Mój M raczej męczącą pracą nie może się tłumaczyć, bo od września jest na L4 i siedzi sobie w domku i mówiąc krótko nie robi nic.....
No i to jest zapewne przyczyna niesnasek - jak mówią w mojej ulubionej reklamie "Mężczyzna musi zarabiać":-p Facet musi iść do roboty, albo chociaż w domu świątki z drewna strugać inaczej jest nie do zniesienia - nie da się męża pogonić z powrotem do pracy? A docinkami się nie przejmuj - Ty już pracę masz przy dziecku, dwa pełne etaty:tak:

Moja siostra już po operacji, ale wyszła rzecz conajmniej dziwna......po otworzeniu brzucha okazało się, że 10 cm guz, widoczny wcześniej na USG i tomografii zniknął:szok: W cud jakoś trudno mi uwierzyć, prędzej w pomyłkę diagnostyczną, ale to nie tłumaczy dlaczego miała takie potworne bóle.... dziś mamy rozmawiać z prowadzącym, bo wczoraj tego newsa przekazał dyżurny, ale nie mam pojęcia jak lekarze to uzasadnią:baffled: No cóż, dobra strona jest taka, że niczego jej nie wycięli, tyle że nadal pozostaje niezdiagnozowana......no i kto jej i nam odda 5 lat życia za umieranie ze strachu?

Post, napisz jak się czujesz i jak Ika po powrocie do domu?

Blu, Julka sto lat z okazji kolejnych miesięcy!
 
Surv a moze to jednak cud:-):tak:Najwazniejsze ze wszystko pozostawili na swoim miejscu 5 lat zycia nikt Ci nie odda ;-)ale radosc ze wszystko jest ok nieoceniona!
Blu Julcia 100 lat!!
 
Surv - niezły numer!!:szok: oby sie okazało że faktycznie wszystko jest ok.
Post - jak tam Ikunia w domu?
BLU - wszystkiego najlepszego z okazji kolejnego miesiąca!! i dla Julki również!
 
Ale Wy macie tempo dziewczyny z pisaniem tych postów nawet nie będę usiłowała nadrobić czytając bo bym musiała tu pól dnia spędzić.
My już w miarę poukładani , ale jeszcze walczę o swój komputer :-) bo na tym iMac'u to naprawdę dla jakiś mądrych ludzi jest :-)

Wszystkim solenizantom sto lat!
Oraz zalege życzenia dla Tosiki - przepraszam że tak późno ..:-(
 
surv...jakby nie było to dobre wiesci. Może siostra ma jakieś zapalenie. To też może ostro bolec. Powinna wsiąść w samolot i przylecieć tu na badania:tak:

Ika w domku. Po powrocie przez godzinę szok. Oglądała wszystko z poważną miną łącznie z matką. Patrzyła i nieśmiało się uśmiechała na zasadzie...ja Cię chyba już gdzieś widziałam.:-( no cóż taka kara za nie widzenie dziecka przez 7 dni. szok jak szybko dzieci zapominają...ale widać że jej się kołacze że znajome miejsce. Nadal ma diete czyli zero mleka tylko kleik na wodzie i marchwianka....pychotka
mnie znowu gorzej, zamówiłam sobie wizytę domowa lekarza i teraz boję się już o 2 brzdące, czy Ika się od nas nie zarazi bo to chyba babcia przyniosła jakiegoś nowego wirusa z tego szpitala no i czy fasolka nadal żyje??? Cała się trzęsę w środku normalnie.
Wychodzi na to że zawsze się muszę czymś martwić.
Dziękujemy za wszystkie trzymania kciuków za Ikę bo ona sobie chyba najlepiej radzi w tym wszystkim. W piątek wizyta kontrolna i zobaczymy jak będzie.
 
reklama
Blu- wszystkiego najlepszego!

Surv- w sumie dobrze, ze nic nie zostalo wyciete ale skad te bole?

ewelink@- zgodze sie z poprzedniczka, chlop musi pracowac bo inaczej jest sfrustrowany i wszystko odbija sie na domownikach.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry