survivor26
Mamy lipcowe'08
Dorka, czekamy z powrotem
Post, no widzisz, nie jest źle! Ty się, kobieto, tyle nie frasuj, bo smutne dziecko urodzisz
Kate, a to nie zazdrość przez koleżankę przemawia? Ja też uważam, że własny dom o niebo lepszy niż najbardziej wypasione mieszkanie. Z czasem dorobicie się szykanów, a na razie najważniejsze jest, że macie swoje własne miejsce i nie jest to kilkadziesiąt metrów w prlowskim bloku
A z moją siostrą zamęt totalny: okazuje się, że guzy owszem były, tylko malutkie, nie usunięto ich bo niby wchłoną się same, ale ja się pytam, po co była operacja (podobno po to, żeby je obejrzeć na żywo), a przede wszystkim po co było sugerowanie nowotworu, straszenie wycinaniem etc!!
Tak czy inaczej sprawa moim zdaniem nie jest rozwiązana nadal i bedziemy się starali Młodą do powrotu choć na pół roku namówić, bo ja kolejnych takich stresów nie wytrzymam nerwowo, chcę ją mieć pod ręką i nie puścić z powrotem na tę cholerną wyspę, dopóki na papierze mi nie zagwarantują, ze jest zdrowa.
Echhh... zaczynam żałować, że mam córkę a nie syna, bo za naście lat też ją czeka cała zabawa z hormonami, dojrzewaniem, ciążami etc. - faceci jednak ładwiejsze w obsłudze oprzyrzadowanie mają

Post, no widzisz, nie jest źle! Ty się, kobieto, tyle nie frasuj, bo smutne dziecko urodzisz

Kate, a to nie zazdrość przez koleżankę przemawia? Ja też uważam, że własny dom o niebo lepszy niż najbardziej wypasione mieszkanie. Z czasem dorobicie się szykanów, a na razie najważniejsze jest, że macie swoje własne miejsce i nie jest to kilkadziesiąt metrów w prlowskim bloku

A z moją siostrą zamęt totalny: okazuje się, że guzy owszem były, tylko malutkie, nie usunięto ich bo niby wchłoną się same, ale ja się pytam, po co była operacja (podobno po to, żeby je obejrzeć na żywo), a przede wszystkim po co było sugerowanie nowotworu, straszenie wycinaniem etc!!
Tak czy inaczej sprawa moim zdaniem nie jest rozwiązana nadal i bedziemy się starali Młodą do powrotu choć na pół roku namówić, bo ja kolejnych takich stresów nie wytrzymam nerwowo, chcę ją mieć pod ręką i nie puścić z powrotem na tę cholerną wyspę, dopóki na papierze mi nie zagwarantują, ze jest zdrowa. Echhh... zaczynam żałować, że mam córkę a nie syna, bo za naście lat też ją czeka cała zabawa z hormonami, dojrzewaniem, ciążami etc. - faceci jednak ładwiejsze w obsłudze oprzyrzadowanie mają

konowaly, konowaly i jesczez raz konowaly!sorry za uniesienie ale az mi sie krew gotuja jak slysze takie historie
i do tej pory słuch o nim zaginął:-) tylko martwią mnie te bóle???:-(
Trochę zazdoszczę moim chlopakom tego wypadu ale biorąc pod uwagę fakt, że misia jest z dzieci tych niejeżdżących i jakbym miała przez 9h słyszeć jej płacz i marudzenie, to wybieram opcję - dom i nawet wytrzymam nalot teściowej (bo coś mi tu przebąkiwała że może wpadnie, jak moja mama teraz będzie
bo mam swojego synusia i córunię -tatunia;-)