reklama

Lipiec 2008

Kate- jeszcze odnosnie twojej kolezanki, nazwalabym ja toksyczna osoba bo z tego co piszesz to chyba taka jest. Ja tez kiedys taka mialam ale ograniczylam ta znajomosc do minimum.

Dzisiaj mam okropny dzien:wściekła/y:, pogoda pod psem, snieg topnieje i pada deszcz, widzialnosc minimalna. O 9 musialam pojechac na miasto i jakis debil wjechal we mnie. tzn. w lewa strone auta :wściekła/y:(kupionego 2 tyg. temu). Bylam na drodze glownej, a on z jakiejs bocznej uliczki sobie wyjechal prosto na mnie:wściekła/y:. Jezdze od 10 lat i pierwszy raz mialam taka przygode. Jak dobrze, ze mala byla w domu z babcia. Jej fotelik jest z lewej strony wiec, gdyby tam byla to by moglo sie jej cos stac. Mialam jeszcze jechac do kolezanki na ploty ale juz mam dosc atrakcji na dzisiaj.
 
reklama
Kurcze, Beaa!! najważniejsze że nic Ci sie nie stało, ale współczuję nerwów. Ja mam spory lęk przed jeżdżeniem głównie jako pasażer....nie boje sie o to, ze mój M coś źle zrobi ale właśnie boję się takich idiotów co jeżdżą jak wariaci, w Wawie okropnie się jeździ bo tyle palantów za kółkiem siedzi co to wszystkie rozumy pozjadali:no::crazy:
 
No wlasnie, siedze rozczesiona chociaz praktycznie nic sie nie stalo. Moj M mnie uspakaja, ze jak sie jezdzi to trzeba sie z tym liczyc. Dziekuje Bogu, ze malej tam nie bylo.
Cos ostatnie tygodnie sa dla nas pechowe, w sylwestra moj M mial wypadek, no i dzisiaj moja stluczka.

Smieszne jest to, ze jechalam po leki dla malej, ubralam tylko spodnie, a na gorze mialam pizame:-D.
Zadzwonilam po policje ale powiedzieli, ze nie przyjada skoro nic sie nie stalo i zeby to zalatwic z firma ubezpieczeniowa. Juz sobie wyobrazam panow policjantow na miejscu zderzenia i mnie...w pizamie w pingwinki.
 
nooo spotkanie mogło być ciekawe:-)

A my się oduczamy marudzenia poszpitalnego.:-):-D:-D:-D i rozpieszczenia babcinego.
Wczoraj po obudzeniu był awantur że trzeba dziecko natychmiast wyciągać z łóżeczka:szok: (taaaa to chyba babcina szkoła) a dzisiaj już było ładnie. Mama przyszła powiedziała że Ika musi zaczekać i Ika czekała:-). Nadal jednak marudzę że trzeba sie mną nieustannie zajmować ale i tu robimy postępy:-):tak::tak::tak::tak:
melduję ze dzisiaj jak narazie kup 2 o obydwie ładne:tak:...oby tak dalej.
Młoda nawet zjadła grzecznie prawie 2 mieseczki kleiku ryżowego na wodzie:szok::szok::szok: próbowałam jest bez smaku.
Teraz gotują się marchewki i ryż a po południu spróbujemy do kleiku dodać troszkę banana.

Już teraz wiem jak się czują mamy które zajmują się chwilowymi marudami..kosmos normalnie...

Jesli chodzi o choróbsko to ze mną lepiej.
Babcia tak sobie a mój małż chyba złapal też coś w szpitalu.
Oby tylko Ika była twarda i nie złapała czegoś znowu

Jutro gin i mimo że wiem że mam się nie stresować to na samą myśl mam ciarki
 
Beaa ale miałaś przygodę:baffled: najważniejsze, że nic Ci nie jest;-) ja strasznie się boję jeździć samochodem od kiedy mieliśmy stłuczkę i jakiś szalony małolat wjechał nam w bok samochodu od mojej strony:szok: nic się nie stało, ale teraz mam taki uraz, że całą drogę "hamuję nogami":-p
dziś od rana miałam pod opieką 1,5 rocznego synka koleżanki:tak: na szczęście był grzeczny:-p Antek okropniaście się cieszył, że ma towarzystwo:-D:-D:-D i w końcu ktoś oprócz mamy się z Nim bawił:-p teraz jem opóźnione śniadanie, zaraz biorę się z sprzątanie (mam kompleksy po wczorajszej wizycie w sali operacyjnej:-p) i obiad:-) miłego dnia:tak:
 
Post - dobrze będzie z Fasolinką, głowa do góry!!
Kate - jeśli masz kompleksy to zapraszam do mnie, syf mam ogromny i biore sie za sprzatanie ale w sobote dopiero....
 
Post- widze, ze Ikusia ma apetyt, 2 miseczki kleiku, no no. Chyba wszystkie babcie rozpieszczaja dzieci (czyt. rozpuszczaja):-D

Kate- balagan to sie nam zacznie jak maluchy zaczna raczkowac i wszystko wywlekac!
 
u mnie też bajzel że miło.
Dopiero dzisiaj się zabrałam za stertę prasowania i czeka mnie megao odgruzowywanie po tygodniu leżenia w łóżku:tak::tak::tak: także Kate u mnie też nie da rady żadnego pomieszczenia z salą operacyjną pomylić:-D:-D:-D:-D:-D
 
reklama
post - super, że wszystko w porządku.

bea - najważniejsze, że nic się nie stało, a debilami nie warto się przejmować. Ja w 8 miesiącu ciąży o mały włos nie skończyłabym z jakimś kretynem wbitym centralnie w mój fotel. Chciał się wcisnąć na pierwszego. Dobrze, że wolno jechałam, bo poszło na centymetry. Kretyn:baffled::baffled::baffled: Od tamtej pory w ciąży już nie prowadziłam:-)

U mnie dzisiaj pierwszy okres:crazy: A tak było miło bez..................:rofl2::rofl2::rofl2: Pomijam epizod z 6-tygodniową permanentną miesiączką poporodową. U mnie było DOKŁADNIE 6 tygodni:baffled::baffled::baffled: W poniedziałek urodziłam i w poniedziałek 6 tygodni później skończyło się ze mnie ciurczyć:wściekła/y: Ciekawe ile teraz to potrwa:tak::tak::tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry