Aleście popisały przez wieczór

no ale Wam normalnie dzieci chodzą spać, to możecie...
Post, strasznie się cieszę, że z fasolką wszystko ok! A zaraz wejdziecie w drugi trymestr i już wogóle będzie luz blues:-)
Kate, podziwiam upór i konsekwencję! Mąż jak widzę mięknie w tempie błyskawicznym

Ja niestety też nie miałabym się gdzie wyprowadzić, bo mama zaraz by powiedziała "a nie mówiłam" (bez względu na powód

), a poza tym mieszkamy w moim mieszkaniu i durno trochę się z własnego mieszkania wynosić
Liwus, ja też uważam, że zwierze tak, ale malutkie, żeby się od początku razem z Adasiem chowało. Ze schroniska chwalebnie jest wziąć, ale tam są zwierzęta po przejściach i nikt Ci nie zagwarantuje, że takie zwierzę np. nie ma traumy na dzieci.
U nas relacja z kotem fantastyczna, aczkolwiek pół roku trwało zanim kot zaakceptował dziecko, a ono zauważyło kota. Ale teraz kot sam do niej przychodzi i się łasi, albo układa tak, żeby mogła go pogłaskać, choć wie, że to głaskanie to się zwykle łączy z wyrywaniem włosów małą zaciśniętą garstką

No a Flora wita kota tak promiennym uśmiechem, jakiego nigdy nie miała na mój widok
aaaaa...zaczytałam się w Internecie, dopiero teraz głowę podniosłam, patrzę za okno a tam masakra:-( Deszcz ze śniegiem ostro zacina, wicher sie zerwał........chyba nici z kina dzisiaj, bo my piechotką chodzimy, a w taką pogodę to nie dopełzniemy

No nic, byle do wiosny:-)