No ładnie, może jakiś wirus "brzuszny" krąży. Byle by dzieciaczków nie tykał.
U mnie mały z wydatną pomocą babć odkrył rączki i teraz leży sobie w kołysce i powarkuje że niby chciał by się nosić, ale ja się nie dam i usypiam za pomoca sznurka (przywiazanego do kolyski- cudny wynalazek, druga reka mozna pisac).

Mamy juz tez tatusia w domu

. przyjechal o 2 i czekalam do tej pory wiec teraz zdycham i jak maly zasnie to planuje sie zdrzemnac bo na nic nie mam sily.
madzik u Tycia jeszcze w szpitalu lekarka usłyszała szmery nad serduszkem. Ja oczywiście panika i ryk. Na szczęście na usg okazało się, że szmery wywołuje nieszkodliwa struna w lewej komorze. Za to w prawej komorze mamy dziurke 0,45 mm i ubytek w zastawce 1,5 mm. Podobno to są malutkie ubytki i się zarosną. Za miesic idziemy do kontroli, chociaz pzrez ten czas pewnie nic sie nie zmienilo.
Z tego powodu i tego glupiego gronkowca ktory podobno zwieksza ryzyko smierci luzeczkowej troche panikuje jak maly spi

ale chyba przez to nie przejmuje sie brzuszkami, krostkami, katarkami itp

Byle do niemowlectwa.
ps. sorry wysiadly mi polskie czcionki i musze je jakos z powrotem wlaczyc