Dziewczyny bylismy u lekarza...jestem załamana, wizyta wygladala tak ze pan dr wszedl tak trzasnal drzwiami ze ja az podskoczylam, juz nie mowiac o Malym. kazal mi go polozyc na tej calej lezance i rozebrac, doktor byl juz zdenerwowany ze Maly byl nie rozebrany wiec stal nade mna i fuczal. Malego zlapal jak jakas zabawke, Szymon sie przestaraszyl i zaczal plakac...doktorek go poobracal mowiac mi caly czas ze mam trzymac Malemu rece...zero podejscia do dziecka, nawet sie slowem do Malego nie odezwal a mi sie serce krajalo bo Szymon tak plakal...no bal sie goscia i tyle..
po badaniu stwierdzil ze wszytsko jest ok i powiedzial bye! po czym moj M powiedzial ze chcemy zapytac o cokolwiek, i zapytal doktora o glowe, stwierdzil na 'oko' ze wszytsko jest ok. M zapytal rowniez o badanie krwi na co doktorek stwierdzil ze nie mozna badac dziecku krwi bo sie go wystraszy
kurde czujecie...mi tak cisnienie skoczylo ze o malo nie eksplodowalam
juz nie mowiac o tym ze caly czas mowil na moje dziecko 'ONA',,,no ryczec mi sie chce po tej wizycie i tyle
wiecej juz do niego nie pojde na pewno i nawet nie wiecie jak sie ciesze ze do Polski wracam, jak tu nawet doktor mojego dziecka nie wie ze on jest chlopczykiem

tyle mialam pytan i wogole a tu wielkie g...!!!!
co gorsze wieczorem zawital do nas tesc moj 'ukochany' mowiac ze wyprowadzil sie z mieszkania i pomieszka z nami kilka dni
no po prostu jak nie sraka to sraka...
z gory przepraszam za uniesienia
po badaniu stwierdzil ze wszytsko jest ok i powiedzial bye! po czym moj M powiedzial ze chcemy zapytac o cokolwiek, i zapytal doktora o glowe, stwierdzil na 'oko' ze wszytsko jest ok. M zapytal rowniez o badanie krwi na co doktorek stwierdzil ze nie mozna badac dziecku krwi bo sie go wystraszy

kurde czujecie...mi tak cisnienie skoczylo ze o malo nie eksplodowalam
juz nie mowiac o tym ze caly czas mowil na moje dziecko 'ONA',,,no ryczec mi sie chce po tej wizycie i tyle
wiecej juz do niego nie pojde na pewno i nawet nie wiecie jak sie ciesze ze do Polski wracam, jak tu nawet doktor mojego dziecka nie wie ze on jest chlopczykiem

tyle mialam pytan i wogole a tu wielkie g...!!!!
co gorsze wieczorem zawital do nas tesc moj 'ukochany' mowiac ze wyprowadzil sie z mieszkania i pomieszka z nami kilka dni

no po prostu jak nie sraka to sraka...z gory przepraszam za uniesienia




):-):-)
Tego doktorka to też bym miała ochotę zabić a przed @ to pewnie bym to nawet spróbowała zrobić.
Oni się tam procesów nie boją? 

