Ech dziewczyny...sukcesy,sukcesy a dzisiaj dupa blada

I noc fatalna i w dzień masakra jakaś.Juz nie wiem co robić

Biorę sie dzisiaj na poważnie za ksiązki od Izabelki,może cos mądrego wymyslę.
Survivor z tego co już wyczytałam w "Języku niemowląt" i "Uśnij wreszcie" to dziecko jak zmęczone to samo tak bez ceregieli nie zaśnie,po prostu jeszcze nie kuma,że wypadałoby sie połozyc i zdrzemnąć,co więcej staje sie bardziej aktywne,a także marudne.Musimy wyłapać ten moment,kiedy zaczyna ziewać (podobno jak juz ziewnie 3 razy to jest ostatni moment no normalne uśnięcie

),trzeć oczka i wtedy kłaść spać.A i trzeba uczyć samodzielnego zasypiania tak jak uczymy samodzielnego jedzenia

Nie ma co też przetrzymywać,bo jak dziecko przemęczone to z zaśnięciem też ma problem i wtedy następuje cyrk (i to potwierdzam swoim doświadczeniem).Oprócz tego bardzo ważne są te rytuały,tzn.za każdym razem kiedy dziecko ma iść spać robimy te same rzeczy,a najlpeiej żeby przed drzemka w dzień i spaniem wieczorem było tak samo,ale nie wyobrażam sobie np.kąpać małego w dzień

No i zawsze ma mieć te same gadżety do zasypiania,aczkolwiek nie takie przy których jesteś niezbędna.Poza tym żeby dziecko normalnie funkcjonowało potrzebne jest mu 12 godz snu w nocy i w dzień ok 3 godz,inaczej mogą byc problemy z rozwojem

Moje dziecko chyba normalne nie jest

.Tyle teorii,a w praktyce...hmm było ok,ale cos sie posrało (sorki za wyreażenie,ale dzisiaj mam już totalnie dość wszystkiego a dziecka mojego najbardziej:-() Z tymi rytuałami to w dzień mamy mniej więcej tak : jemy zupkę,przebieramy pieluchę,zasłaniamy żaluzje ,machamy przy okazaji papa ptaszkom i autkom za oknem,kładę małego do łóżeczka,no i albo jest spoko,albo nie.Dzisiaj spoko nie było,bo mały zaczął fiksowac w nocy i stweirdziłam,że to przez tą pozytywkę z którą zasypia,bo jak sie przebudza w nocy to mu nie gra i jest afera.Dzisiaj nie dość,że co dwie godziny latałam,to jak sie o 3 obudził to do 4.30 ja go kładłam a on wstawał

No i stweirdziłam,że pozytywki nie będzie (żebym mu w nocy do nakręcania nie była potrzebna).Także zasnąć w dzień było cięzko,był ryk chyba z godzinę i przewracanie sie w łóżeczku,a jak padł to za 40 min znów wył

Stwierdziłam,że sie nie dam,młody sie nie wyspał dlatego wyje,więc ma spac i koniec.Godzinę go kładłam,on wstawał i tak w koło Macieju,ale cierpliwość mi sie wyczerpała

Jak chcesz to ci wyślę te książki,może ci pomogą. Sorki za ten wywód.
Tosika to widze,że nocki miałaysmy podobne tylko,że u nas pobudka o wiele wcześniej

Fajnie,że juz jesteś

Gratki dla Tosieńki za pierwsze kroczki!!!!!
Dorka to Maciuś podobnie jak Misia robi.Siedzi pół godziny na nocniki,a ledwo wstanie,założę mu pieluchę a on kupsko wali
Kamu zdrówka!
No i tyle spamietałam,ale humor dzisiaj drętwy więc wam nie marudzę.Idę nakarmić bąbla niedobrego (a jeść też cos ostatnio nie chce

) i zobaczymy jak zaśnie,a ja sie zabieram za lekturę.