reklama

Lipiec 2009

no witam mamuśki :-) nie wiem na ile skuteczna w moim wypadku była stymulacja brodawek jako przyspieszacz ale... może warto spróbować tej metody :-) - 3 razy dziennie po pół godzinki... jak nie pomoże przyspieszyć porodu to przynajmniej zahartuje trochę brodawki (A TO BAAAARDZO SIĘ PRZYDAJE) bo ja nie zdawałam sobie sprawy że dziecko dziąsełkami swoimi słodziutkimi aż tak boleśnie gryzie :-)

A tak w ogóle to nie przyspieszajcie się aż tak bardzo bo jednak najlepiej urodzić w terminie albo prawie - ja nie wiem jak bym dawała sobie radę nawet w szpitalu gdyby maluszek nie był przy mnie tylko gdzieś w inkubatorze w innej sali. Dziewczyny, które przez to przeszłyście... WIELKI SZACUN. Ja leżałam na sali z dziewczyną której maluszek był naświetlany z powodu żółtaczki i dostawała maluszka tylko do karmienia. I niestety ciągle dziewczyna płakała do poduszki a spała z poduszka na głowie żeby nie słyszeć płaczu tamtych naświetlanych dzieci za ścianą. A ja się poryczałam jak zabrali mi Szymutka na pobranie krwi i wśród dziesiątka płaczu innych dzieci słyszałam płacz właśnie jego - charakterystyczne MEEEEEEEEEE :-)
 
reklama
witam się weekendowo,

goteczka synka masz prześlicznego i jakie ma fajne włoski:-):-):-)
pogoda u mnie taka sobie, ale patrząc za okno jest szansa, że uda się zobaczyć nawet parę promyków słońca.
miłęgo weekendu życzę wszystkim
 
Witam Lipcowe mamusie:-)
Trochę was podczytuje, bo mój termin porodu też się zbliża wielkimi krokami ;)

goteczko możesz mi powiedzieć w jakim szpitalu rodziłaś? przeraziła mnie trochę opcja oddania malucha na naświetlanie... tym bardziej, że w niektórych szpitalach dzieci są naświetlane w pokojach przy mamach... (tak przynajmniej miałam 2 latka temu jak Młody miał żółtaczkę).
 
Witam :-)

Ja mialam super mila niespodzianke :-) :-) My z Losiem jestesmy prawie caly czas na odleglosc, przez jego zawodowe zeglarstwo , a teraz jeszcze kontrakt w Niemczech... I przez to ja caly czas jestem sama itd... teraz mielismy zobaczyc sie dopiero po narodzinach malej w sierpniu. W czwartek rano zadzwonil do mnie Los, zebym koniecznie byla o 14tej w domu, bo przyjdzie pan od schodow jeszcze cos pomierzyc. Wiec ja czekam i czekam, a tu patrze w drzwiach nie stoi pan od schodow, tylko Los!!! Niespodzianka niesamowita :-) :-) :-) Zalatwil sobie 3dni wolnego , wsiadl w samochod i przyjechal do mnie :-)


Dziewczyny co chca przyspieszyc porod to moja rada sexik, sexik i jescze raz sexsik... My z losiem rzadko sie widujemy, wiec cisnienie przez te rozlaki rosnie:tak:. W czwartek za bardzo sie poprzytulalismy i skonczylo sie u mnie nieprzespana noca i caly dzien mialm tragiczny. Wywolalam sobie tylko skurcze bolesne, co 20min. Dzis noc mialam juz lepsza,ale skurcze nadal sa, tylko juz nie tak czesto... Tak, wiec cos czuje , ze gdy jeszcze wiecej sexu, to porod bym przyspieszyla!!! A ja akurat nie chce wczesniej urodzic... wiec abstynencja , nogi do gory i leze!!!


PTASZYNA - moje gratulacje!!

MARLENA - dziekuje za info o szpitalach i ten numer tel.!!! :-) IMiD to powinni zamknac na kilka msc i zrobic generalny remont :-) Ale za wzgledu na opieke medyczna to byl moj 2 szpital na liscie....
 
czesc Wam dziewczyny!

ja miałam dzis pobudkę o 7.30- budzik zadzwonił,bo mąż na zajęcia wstawał, no wiec sniadanie dla niego, prasowanie koszuli, a za oknem okropna burza z potworna ulewą i to drugą za ostatnich kilka godzin... w Kłodzku jest masakryczna sytuacja- w nocy spadło 100l na m2 z reszta cała Kotlina kłodzka zalana...czyżby czeka Dolny Sląsk powtórka z 97 roku, a u mnie w Siechnicach (15 km od centrum Wrocławia, w 97 roku Siechnice ponoć były zalane- w cetrum miasteczka stało 2 m wody) własnie po ulewie ochotnicza straż pożarna wzywała strażaków - ochotników na akcję... pewnie kogoś zalało,albo piorun w coś strzelił... ehhh... Przed chwilą w regionalnej telewizji powiedzieli,ze czesi juz oprózniają zbiorniki retencyjne, co oznacza,ze ta woda idzie do nas...

mało to ,ze kryzys i tak wszystko podrożało, to natura w tym roku dla ludzi łaskawa nie jest... wyobrażacie ceny warzyw i owoców zimą...

ale sie rozpisałam ... sorry,ze nie o ciąży,ale sie zdenerwowałam, bo strasznie mi sie nie chce rodzić w czasie powodzi... a oprócz tego mam rodzinę w Ladku Zdroju, ktry też jest pod wodą.... własnie próbuje sie dowiedzieć czy u nich jest ok...
 
goteczko możesz mi powiedzieć w jakim szpitalu rodziłaś? przeraziła mnie trochę opcja oddania malucha na naświetlanie... tym bardziej, że w niektórych szpitalach dzieci są naświetlane w pokojach przy mamach... (tak przynajmniej miałam 2 latka temu jak Młody miał żółtaczkę).

ja rodziłam w szpitalu praskim. i co ciekawe dotąd były tam zawsze pustki tymczasem jak ja trafiłam to... musiałam czekać na wolne miejsce na sali! no ale to chyba był skutek wybuchu gorąca na dworze i wieczornej burzy i stąd tak sypnęło ciężarówkami - ogólnie obłożenie zrobiło się naprawdę spore. Na szpital... nie narzekam :-) a niektóre dziewczyny też miały maluszki naświetlane w salach - głównie jeżeli były to dzieci 'wcześniejsze' urodzone przed terminem. no i praktykuje się wstawianie lamp jeżeli w szpitalu jest luźno i na salach 2-osobowych leżą po jednej - w przeciwnym razie - raczej maluszki są pod lampami w specjalnym pokoju.
 
Witam i ja się z rana...
Bardzo współczuję tym co mieszkają na terenach podtopionych albo regularnie podtapianych...sama nie wiem co to znaczy, bo mieszkam na Warmii (okolice Olsztyna)...wiem tylko tyle co widzę w telewizji...:szok:...ale to co widzę to jest straszne...ludzie tracą wszystko...cały dorobek...:szok:

Wypisuję się z listy osamotnionych...mój małż jest już w domku...ale już jesteśmy po pierwszej sprzeczce...jak zwykle ma serce dla wszystkich i jedzie dziś wieczorem z kolegą po samochód...i znów mnie zostawia...a ja chcę go teraz mieć przy sobie 24h/dobę...:happy2: nie wspominając o Bartolinku...
aha...i wymyslił sobie jeszcze jedno...chce mieć 4 dzieci...:angry:...jak on chce je mieć jak się boi do mnie "przytulać"...bo w nocy jęczę w czasie zmiany pozycji i myśli że jak się "poprzytulamy" to będzie jeszcze gorzej...a może być gorzej:baffled:???
 
hej dziewczyny
ja nawet wyspana, chociaż ciągle pobudki na leki, już nie mogę się doczekać kiedy odstawię leki, żeby móc się pobyczyć tak do 10 chociaż [a teraz jak wezmę leki na leżąco to haftuję :dry:]

witajcie dziewuszki. melduje sie po powrocie do domku. czujemy sie coraz lepiej, na razie uczymy sie siebie i mam nadzieje że wkrótce ogarnę sie i będę was częściej podczytywać

słodki twój synek :-D

Dziewczynki ja w domu :)) coś się dzieje ... Ale tym razem nie panikuje i myśle że zdąże w razie czego ;P
Narazie mam męża w domku więc się nie martwie ;))
Goteczka ślicznego masz synka !! Gratuluje jeszcze raz ;)

alusia trzymam kciuki żeby w końcu szybko poszło :-D

Dziewczyny plakac mi sie chce normalnie juz nie mogę, caly dzien siedze sama jak kołek nie mam nawet do kogo gęby otworzyc, moj caly dzien w pracy od 9.0 do hmm roznie 20,21,22 nawet 23 a ja siedze, co za glupie godziny, boje się juz pazdziernika jak zaczna sie studia bo dojdą weekendy w szkole. ja tak nie moge.narazie mieszkamy u mnie ale wszyscy wyjechali do rodziny tylko ja zostalam jak kolek, co bedzie jak zaczniemy mieszkac sami a to juz nie dlugo :-(:-(:-(wiem ze nie tylko ja jestem w takiej sytuacji, ale jestem bardzi do mojego przywiazana, i lubie spedzac z nim caly moj czas :-(

A Was dziewczyny rozumiem, ja tez nie lubie jak gdzies małż wyjeżdza, bo on jest moim najlepszym przyjacielem i kocham go bardzo i jak juz kiedyś pisałam jest wszystkim naj naj w moim życiu, wiec nie wyobrażam jakbym mogła go wypuścić do pracy gdzieś daleko i samego... dlatego Asiu Cie podziwiam,ze Wy tak dajecie radę na odległość!!!
Ale dacie dziewczyny radę!!!

niestety są takie okresy "przejściowe" gdy się trudno z mężem spotkać... u nas właśnie też tak jest - on w pracy, potem na budowie, albo coś rzeźbi na kompie do roboty i tak trochę się mijamy, teraz to chociaż śniadania jemy razem, bo tak wstaję że zdążę zrobić zanim pójdzie do pracy
ale... kiedyś to się zmieni - panowie pokończą szkoły, znajdą inną pracę, skończą remonty i budowy i będzie szansa na życie rodzinne, ada teraz na pewno dochodzą ci hormony i trochę nudy - bo nie wszystko jesteś w stanie zrobić, ale trzeba zacisnąć zęby i jakoś to wytrzymać ;-) dzielna jesteś to dasz radę

podziwiam dziewczyny, które "pozwalają" na wyjazdy do pracy na kilka miesięcy, nie wyobrażam sobie tego i tak bym nie potrafiła, pewnie bym się spakowała i pojechała za nim, gdy spędził ostatnie 2 weekendy poza domem to nie wytrzymywałam i tylko się na komórkę gapiłam, czy się odzywa, a co dopiero miesiąc czy rok....
 
witam sie i ja! uff ale sie dzis wyspalam:-D oczywiscie nie obylo sie bez atrakcji ale ogolnie nie bylo tak zle.
Goteczka gratuluje synusia! jest CUDNY!!!! zycze Tobie i Mezulkowi duzo zdrowka i cierpliwosci bo szczescia i milosci wam nie zabraknie.

Ja tez mialam taki okres z mezem ze prawie sie nie widzielismy, on ciagle wyjezdzal za granice a ja czekalam w polsce, zaczelo sie psuc totalnie i kiedy on wyjechal po raz ostatni to stwierdzilam ze albo ja jade do ciebie albo koniec. No i to byla moja najlepsza decyzja. Teraz meza mam codziennie, wraca po 18 i chociaz mam go caly czas to ciagle nie moge sie nim nacieszyc. Podziwiam was ze wytrzymujecie te rozlaki bo ja nie moglam:-( na szczescie dobrze wszystkie wiemy ze oni nas bardzo kochaja i w taki czy inny sposob zarabiaja na rodzinke.

gustlicek a mozna wiedziec gdzie dokladnie mieszkasz? ja mieszkalam w Ilawie, no kawaleczek to jest od Olsztyna.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry