reklama

Lipiec 2009

Ojoj !!! ...tak dużo postów i nowych tematów, że cięzko sie odnieść do wszystkiego :) ale po kolei:
Izabell pewnie juz jesteś po USG i stres za Toba ? Daj znac jak tam z dzidzią :)

Jeżeli chodzi o pracę to ja mam w miare stabilną i komfortową sytuacje zawodową (choc zarobki nie zbyt wysokie i nie lubię swojej pracy) - narazie czuje się bezpiecznie.
Gorzej u mojego partnera - robi sie coraz mniej ciekawie, zaległości w wypłatach, coraz mniej zleceń - wszystko zmierza nieuchronnie do zmiany pracy, a teraz to akurat nie najlepszy czas.
Wyjazd za granice narazie odpada, nie wyobrażam sobie zostac sama na cała ciążę, ale nie wykluczamy tej możliwości po urodzeniu maluszka.

Widzę, że część z Was jest przeciwna takim wyjazdom - ale tak naprawde wszystko zalezy od człowieka. Nie można wrzucic wszystkich do jednego worka :) Oczywiście zgadzam się, że ryzyko dla związku zawsze jest, a facet narażony na pokusy nie koniecznie sobie z tym poradzi tak jak byśmy tego oczeliwały :)

e-mama ja "podglądam" czasem mamusie styczniowe 2009-tam pojawiło się już trochę dzieciaczków i opisów porodu - fajnie sie czyta i tyle tam szczęścia :)
 
reklama
On cały czas mi tłumaczy, że w ten sposób szybciej się pobudujemy, bo więcej tam zarobi. Moje argumenty do niego nie docierają. Ma swoje i tyle. Źle się dzisiaj czuję. Nie mam na nic sił. A jeszcze on mnie dobił rano pisząc takiego sms
"Chcę być z Tobą. Wiem, że kasa nie jest najważniejsza ale jest potrzebna i jak będę mógł tu czy gdzieś indziej szybko zarobić to chciałbym na nasz dom, bo będzie jej dużo potrzebne. Kocham Was"
To tyle. Ja mu tylko napisałam, że jego własne dziecko nie będzię go znać i cisza.......
Do grobu mnie wpędzi.
 
Asiu sms jest przeciez bardzo miły, faceci inaczej niz my odbieraja świat, inaczej okazują uczucia. Dla niego pewnie takim dowodem miłości do Ciebie i Waszego Maluszka jest własnie zapewnienie wam bezpieczenstwa i dobrych warunków - chce zbudowac dla Was dom ciesz się tym :) ...i nie martw się na pewno wszystko się ułozy.
 
Dziewczyny moim zdaniem mężczyźni żyją innymi wartościami i okazywanie uczuć im tak łatwo nie przychodzi. Choć czują wiele. Moje życie tez jest troszkę skomplikowane ale na wiele pozwoliłam, zgodziłam się, w momencie ślubu.
Kiedyś Wam o tym opowiem na wątku zamkniętym. :sorry2:
Wiem tez jedno, że mężczyźni dla osoby która kochają potrafią wiele zmienić i z wielu rzeczy zrezygnować. Nie twierdzę, że wszyscy tacy są ale na pewno większość. Z jednej strony nie chcę ich bronić ani nic w tym stylu bo wiem że są draniami ale z drugiej, przecież to dla nich robimy wiele dobrego. To oni napędzają nas do bycia kobietami, kochankami i przyjaciółkami.

No dobra koniec tego bo stracę swoją godność...
 
oj dziewczynki czy mnie jeszcze pamietacie? ja to tak wpadam tu jak tylko ! dorwe sie do komp. dzis mam dluzsza chwile na WAS , wiec ja :-D, a wy?
na serio- to sory ze tak wpadam jak po ogien, ale od miesiaca jestem w polsce i nie mamy podlaczonego wlasnego netu wiec korzystam to tu to tam.

napewno niezle naklikalyscie od mojej ostatniej wizyty, nie dam rady tego nadrobic :sorry:, ale mam nadzieje ze u kazdej z was wszystko ok, idziecie do przodu, brzuszki rosna zdrowo i jest ... kolorowo ;-):-D

wpadl mi w oczy ostatni z postow o mezu za granica. pomyslalam ze moze napisze wam wiecej o sobie i nawiaze do tej zagranicy....

my bylismy razem rok w uk, (oddzielnie nigdy- maz nawet nie chce i nie wyobraza sobie tego ).ja bardzo, wrecz obsesyjnie od dawna marzylam o dziecku(po slubie 3,5 r), kocham dzieci i wszedzie je widzialam, tak pragnelam w koncu miec te swoje szczescie.maz myslal bardziej przyszloscoiowo niz ja i przekonywal ze moze dopiero w lipcu 2009 sie postaramy, jeszcze troche zarobimy na urzadzenie mieszkania i dobry samochod... ale ja juz coraz bardziej pragnelam, zwlaszcza jak trafilam na bb, podczytywalam posty, podgladalam bobaski... przekonalam meza ze moze tylko sprobojemy czy by sie udalo(do tej pory nie stralismy sie tak na serio)i za 3 podejsciem zaszlam w ciaze( a wmawialam sobie ze ja mam cos z hormonami, ze moze wogole nie moge , ze nie mam owu, umowiona nawet bylam na badania hormonow w polsce, ale juz nie bylo potrzebne bo- UDALO SIE, ZASZLAM W CIAZE za 3 razem. maz byl szczerze mowiac bardzo zaskoczony, bo mielismy tylko sprobowac, a tu taka niespodzianka, po potwierdzeniu u gin ze wszystko w porzadku uwierzylam w swoje szczescie juz do konca i jestesmy szczesliwi. jak wspominalam marzymy o coreczce, ale cokolwiek by bylo aby zdrowe. kazy troche mamy ale wiadomo potrzeba troszke wiecej, wiec myslimy czy by nie pojechac jeszcze na 2 miesiace, ale razem, maz odzielnie nawet nie chce slyszec. ja moge znalezc cos lekkiego na pol etatu a nawet jak nie to zajme sie domem i obiadami a mza bedzie pracowal. zobaczymy co przyszlosc pokaze.

ja bym swojego meza nigdy nie puscila samego, on nawet nie chce, normalnie ma lzy w oczach ze sam na obczyzne nigdy nie pojedzie.kazdy mezczyzna jest inny.
 
Ja też byłam za granicą z mężem. Ale to było tylko jakieś pól roku razem. A od kiedy mój mój wujek załatwił mu w Szkocji jeździ sam tzn od kwietnia.To była szkocka firma, nie mogli pić i w ogóle rygor. Ale tam się już skończyło i teraz jeździ do Berlina choć już złożył cv do tej samej firmy co w Szkocji tylko, że teraz w Szwajcarii. Brakuję mi go tak na co dzień. Nie lubię budzić się sama i zasypiać... ale muszę
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry