AsiaJan86
Lipcowe mamy'09
Ja z moim okropnym mężem zrobiłam chyba z 10 km na rowerze. Zjechaliśmy pół wsi, byliśmy w 5 sklepach i szukaliśmy lodów i na szczęście 'kto szuka ten znajdzie' wszamałam pyszniusi rożka truskawkowego. I wiecie co dostałam od koleżanki?? Dwa wielkie słoiki kompotu z czereśni-pyszotka. Na kolację mam zamiar zjeść rybkę wędzoną a moje panisko smaży sobie cebulę z jajkiem. Wczoraj był wyziew z paszczy a dziś będą pierdy. Normalnie ja mam przerąbany z nim żywot.:-):-):-):-)

;-)
Akapustka i ogóraski siedzą w zołądeczku i nie proszą się o wyjście do kibelka... 
