Wiecie co dziewczyny...
ja to jestem ostatnio jakaś znerwicowana...

rozdrażniona...

ach brak słów :-(
Nie mogę się już doczekać porodu. Wykańcza mnie to czekanie... Najgorsze jeszcze teraz to czekanie na wypłatę i ostatnie zakupy... jak nic nie robię w kierunku powitania Zuzi to wariuję

dlatego prawie co dzień idę na rynek bądź do ciuchlandu i kupuję jeden mały ciuszek :-) żeby przyspieszyć ten czas... oj do tej pory tak prędko leciał a teraz lipa !!

no a dziś z tej całej nudy zaczęłam myśleć czy komoda ta nowa jest najlepszym miejscem na ciuszki małej.. nadal (mimo wietrzenia) czuć od niej świeżym drewnem

więc... przeniosłam do niej moje ciuchy

a Zuziowe będą w szafie garderobianej
i jeszcze doszły problemy z urlopem męża :-( bo miał dostać urlop od dnia w którym pojadę na porodówkę ( a on ze mną), ale szef zrobił się taki chamski że karze mu wybrać sobie od kiedy chce ten urlop

a skąd my mamy wiedzieć czy Zuzia urodzi się w terminie tego 22 lipca, czy może już w czerwcu bo jej się zachce, a może dopiero w sierpniu!?

Czuję się rozbita...
Tak w ogóle ostatnio coraz mi ciężej, chodzić, stać... oj a ludzie tacy jacyś znieczuleni.
Wyobraźcie sobie kolejkę do mięsnego - 10 osób !!! a ja ostatnia :-(
i tylko mnie oblookali i głowy w drugą stronę.. oj nastałam się za pięcioma kiełbaskami

(p.s. jesteśmy sami w domu- Teście wyjechali- i to szwagierka mnie wygoniła na tez zakupy, bo?? bo bolała ją głowa i przez to nie chciało jej się iść!!

, już nie chciałam wspominać ze ja od kilku dni jestem w biegu i mój brzuszek wraz z Zuzią potrzebuje poleżeć bo twardnieje

i tak musiałabym isć po te zakupy)
Ach... a jakże ludzie potrafią się przepychać- zostałam ostatnio przygwożdżona do półki sklepowej (biedna Zuza :-( ) i nawet przepraszam nie usłyszałam... grrrr

chodzę nabuzowana od tygodnia, chce mi się płakać i krzyczeć na przemian...
25 czerwca mam urodzinki - ja muszę ten dzień spędzić nad jeziorkiem słuchając szumu wody... zrelaksować się... trzymajcie kciukasy oby się udało!! ;-)
my juz dlugo nie teges,takze bez obaw dziury w glowie jej nie zrobimy

my niestety też

nie wiedzieć czemu mój mężuś znów zaczął obawiać się o Zuzię!!

nawet nie obejmie porządnie w nocy... bo... bo Zuzia

a ja to chyba potzrebuję tego tulenia itd

może przestałabym się zadręczać

dziś ma dyżur nocny ale jutro mu nie odpuszczę

ja chcę mojego Męża spowrotem bo teraz to on sie robi na wyłączność tatuś Zuzi

a ja!!!???
hehe jestem chyba zazdrosna - ale że już? ulala
