Dziewczyny, opowiem, jak wyszło z nianią. Dostała chyba najdrozszy prezent w naszej rodzinie, haha!
Dzis rano przyszla i schowała prezenty do pralni przy wejsciu, o czym ja nie wiedziałam. Trochę nablocila, wiec jak wyszla z Polą, chciałam wytrzeć mopem. Wchodzę i zobczyłam te prezenty! Spodnie, ukladanka, ksiązeczka, czapka dla poli. Dla nas zdjęcie Poli w ramce i kulki do kąpieli.
Miałam przygotowane dla niej: kopertę ze stówą i ozdobę świąteczną. Ale jak zobaczyłam te prezenty (plus to co wydala na mikołaja: torba z szaliczkiem, spodniami i gumeczkami), to stwierdziłam, ze ta stówa to jej nie pokyrje i musze dołozyc. Tak więc po swzybkiej konsultacji telefonicznej z B, dołożyłam jej jeszcze jedną stówę..
Pola prezentami zachwycona, chodziła w czapce i spodniach po chacie, ukladala ukladankę.
Ja już jujtro mam wolne od zajęc, ciagle ejstem przeziebiona, wiec planuje dzien w chacie, upiekę piernik. Moze rano tylko z Polą wyjdę. U nas śnieg, wiec dzieciaki są ciągnione sankami (Pola nie, bo sanki zostały u dziadków, pozyczamy od kolegów).
Jutro nie będę miała pewnie czasu, wiec juz dzis zyczę Wam wszsytkiego dobrego na Święta! Odpoczynku, miłych prezentów, samych rodiznnych miłych chwil i pomyslności w Nowym Roku!