reklama

Lipiec 2010

A ja prasuję tylko koszule i ubrania wyjściowe, czyli raptem kilka razy w roku :-p, bo na co dzień mój M. woli jeansy, t-shirt i bluzę, zresztą ja też :sorry2:.
Ale o tych niesamodzielnych chłopinach to się fajnie czyta :-D.

Mysza
gratuluję półrocznicy :tak:, nam w październiku stuknęła 4 rocznica ślubu, a jesteśmy już parą 11,5 lat :szok:.
 
reklama
Też nie lubię prasowac koszul ( a musze bo mój M codziennie na galowo!), zresztą prasowanie to ogólnie najgorszy dla mnie obowiązek :baffled: Mogę nawet naczynia kilka razy dziennie myć i obiad kilku-daniowy robić ale prasowanie zawsze w stos rośnie :baffled:

Louise, tylko nie wiem czy czasem nie wrócę do tego nałogu, bo... po prostu lubię. Choć szkoda mi będzie... Ale główny argument aby rzucić raz na zawsze... to córka i druga dzidzia w przyszłości... Niby przy córce nigdy nie paliliśmy, ale jednak gdzieś tam pewnie nie raz się zaciągnęła biegając za nami... I cera: oj tak, zmarszczki pokazują się zdecydowanie szybciej u palaczy i taka "zdechła" jest :cool2:
 
tez tak mialam sniadanie to kawa i 2 papierosy potem w drodze do pracy nastepny i jak przyszlam to od razu kawa :happy2: potem po poludniu w pracy ok 14 nastepna zeby szybciej zlecialo i jak wrocilam do domu to z M kolejna a i zdazalo sie wyjsc gdzies ze znajomymi na kawe kolejna
az sie zastanawiam czy cos poza kawa sie miescilo :-)
a co do fajek w domu to nam nie smierdzialo bo umowilismy sie ze nie ma absolutnie mowy o paleniu w mieszkaniu i balkon nam zostawal, teraz kota cierpi bo nie palimy i musi sie naprosic zeby na balkon wyjsc (juz nie co godzinke :-))
 
geperty moj facet tez na szczescie smiga w sportowych rzeczach przewaznie ale czasem wlasnie zapragnie tej koszuli niestety. szczerze mowiac to tak jak ty b rzadko prasuje :-):-):-) czesciej w lato-w zimie raczej prawie wcale

emih powiem ci ze ja wlasnie tez dlatego nie chcialam tak naprawde nigdy tego palenia rzucic bo b b b lubie palic.ale ostatnio w swieta kolega mi powiedzial zebym rzucila bo ciaza to nie koniec swiata i po ciazy tez jest zycie ;-):-) to do mnie przemowilo pare miesiecy plus okres karmienia wytrzymam.o ile nie urodzi sie nastepne dzidzi bo tak planujemy
 
a co do problemow po rzucenia palenia to podobno rozpieczone jablka sa dobre, chociaz na mnie przestaly dzialac
ashika jablka ogolnie sa dobre ale mnie osobiscie to ostatnio juz po okresie desperacji pomogla woda gotowana z miodem i cytryna zimna, przygotowana poprzedniego wieczora (bez cytryny-cytryna rano) i wypita na czczo. sliwki suszone nie dzialaja otreby tez juz przestaly musli srednio...:-(
 
a jeszcze dodatkowo dochodza witaminki, w ktorych jest calkiem spora dawka zelaza, ktore jak wiadomo sprzyja zaparciom. wrrrrr. ja juz od 1 stycznia 2,5 kilo przytylam.ogolnie od poczatku ciazy 4,5.
 
tez przytylam musialam nie wiem ile i nie chce wiedziec ostatnio bylo 20 dkg ale co do spraw z jablkami to ja juz sama nie wiem bo tyle wymiotuje ze juz sie pogubilam jak to sie tam w srodku przetwarza i czy ma z czego
wiec czasami nie wiem czy to zaparcie czy po prostu pusto
 
a jeszcze dodatkowo dochodza witaminki, w ktorych jest calkiem spora dawka zelaza, ktore jak wiadomo sprzyja zaparciom. wrrrrr. ja juz od 1 stycznia 2,5 kilo przytylam.ogolnie od poczatku ciazy 4,5.
No to praktycznie tyle samo i też mam żelazo, bo anemia sie znów ukłoniła w moją stronę :cool2: Spróbuj wieczorem na kolację zjeść kromkę czarnego chleba a potem kilka kiwi- mi pomaga :tak: Może i powspółgra z twoimi jelitkami :-D
 
reklama
a ja przytylm tylko 1 kg od początku -mam nadzieję ze to nie za mało
Bardzo śpiąc dzisiaj jestem-zaraz się położe.
Na obiad zjadłam pizze :)
Odezwę sie później:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry