A jak jesteśmy przy snach, to opowiem wam sen z mojej pierwszej ciąży. Jeszcze nie wiedziałam wtedy czy urodze chłopca czy dziewczynkę.
Śniło mi się że szłam z jakimś mnichem korytarzami starego klasztoru. Surowe mury, półmrok i co kilka metrów wielkie, ciężkie, solidne, drewniane drzwi.
Stanelismy przed jednymi i kazał mi wejść do srodka. Powiedział że za poł godziny po mnie wraca, a ja w tym czasie mam dokonać wyboru.
Weszłam do srodka a w pokoju były same lalki. Od razu jedna wybrałami chciałam wyjść, ale drzwi były zamkniete. Wiec usiadłam i zaczęłam gadać z inną lalką. Okazało sie ze ta "inna" lalka to dziewczynka i ma na imię Monika, i tak nam sie dobrze gadało, ze postanowiłam ją ze sobą zabrać. Ale kiedy mnich przyszedł kazał mi natychmiast wracać, szybko złapałam lalkę i w drzwiach zobaczylam ze trzymam w rękach chłopca, odwrociłam się a Monika płakała. Krzyknęłam jej tylko, że po nią wrócę.
Urodził się Sebuś, potem zaszłam w ciążę i od razu wiedziałam, ze będzie dziewczynka, ale mąż nie chciał się zgodzić na imię Monika, więc Aga ma tak na drugie ;-)
Pamietam ten sen do dzisiaj, mimo że tyle lat minęło, pamiętam go z najmniejszymi detalami.