A ja nie spie :-)
Obudziłam się przed 1 i męczylam w łóżku cały czas, teraz wylazłam, bo ileż można? Pewnie w dzień będę nie do zycia i odpadnę w pewnym momencie.
Wczoraj popołudniu byłam u ojca, a w zasadzie u jego "córki" (tatuś nie raczył nawet przyjść się przywitać przez 3 godziny). Dostałam łóżeczko (z niebieskimi elementami, nie pasuje mi do wystroju, ale darowanemu koniowi ;-) ), leżaczek, całą torbę butelek i smoczkow (nowe), laktator avent i laktator medela, zestaw butelek z aventu (nowe), sterylizator, torbe ciuchów (tak od 6 mies ), materacyk i kilka kompletów pościeli do łóżeczka, pieluchy tetrowe i flanelowe i reklamowę zabawek.
Powiem wam, że az sie popłakałam z radości :-) Wiedziałam, że ma byc tego sporo, ale nie spodziewałam się ze az tyle :-) anka powiedziała, ze jeszcze będzie mi dorzucać rzeczy co jakis czas :-)
Wróciłam z tym wszystkim do domu, cała w skorwonkach, na co moj mąż (mistrz delikatności i wyczucia): "a większego łóżeczka nie mieli? To jest takie wielkie i cieżkie i...ble ble ble" , "a po co leżaczke..." , "a po co tyle ciuchów" itd
Powiem wam, od razu mi się odechciało wszystkiego. Zostawilam go z rozpakowywaniem samochodu samego i poszłam pochlipać do kącika.
Ale potem przyszedł, przytulił i przeprosił.
Teraz sobie myślę, że może mu to zaburzyło wizję wicia gniazda :-)