Hellooo
Ania, gratulacje z powodu udanej wizyty, Majluj z powodu doroslej cory:-)
Vero, teoretycznie masz calkowita racje, ja tez jestem zwolenniczka aktywnosci fizycznej. Przed ciaza uprawialam sport regularnie i czulam sie fantastycznie. Ale w ciazy to... zalezy. W zeszlym roku przez nadmierny wysilek stracilam dziecko... zdrowiutka bylam, czulam sie super, dzidzia sie pieknie rozwijala, serduszko bilo elegancko. Przeszlam sobie 30 km w ciagi 3 dni. Kondycja swietna wiec co to bylo; ale dla mojej macicy za duzo!
Teraz jak dostalam pierwszych skurczy tez uznalam, ze jakos to bedzie i nie zrezygnowalam z basenu, weekendowych dlugasnych spacerkow, itp. Po jednym z takich spacerkow wyladowalam w szpitalu ze skurczami porodowymi i od tego momentu jestem przykuta do lozka.
Nauczylam sie jednego: raczej uwazac niz szarzowac. To jest indywidualna spawa, ale - patrzac na (smutne) doswiadczenia wlasne i roznych moich kolezanek, powiedzialabym, ze lepiej ostroznie jak z przyslowiowym jajkiem. Tak na wszelki wpadek...
Buziaki