Hej Kochane!!!
Pierwsza noc spędzona w domku była fantastyczna! I nikt mi nie chciał o 6 rano temperatury mierzyć.... szkoda tylko, że też nie mogłam, jak co rano posłuchać tętna Mateusza....!
Mailuj - gratuluję załatwienia formalności, a przede wszystkim zdrowego Krzysia!
Paatrycja - mam nadzieję, że to nie jest aż tak niebezpieczne, jak brzmi! Trzymam kciuki!!!
Tak, jak myślałam leżenie w domu jest trudniejsze - już mnie korci, żeby pranie wstawić, posegregować poprane, bo jutro prasowanie, a tu wielka kupa prania zrzucona przez męża z balkonu.... no i wogóle pobuszowałabym po sklepach dokupując brakującą wyprawkę....
W sypialni mam rozłożone łóżeczko, bo Marek z Ojcem coś tam mierzyli..... no i się prawie popłakałam, jak je zobaczyłam - ślicznie wygląda....
Buziaki ogromne dla Wasystkich Brzuszków!
a'propos przebarwień - ja niestety już mam na twarzy.... niestety zawsze miałam twarz podatna na przebarwienia, a teraz.... mam nadzieję, że po ciąży zniknie, a jak nie, to znowu na kwasy będę kasę wydawać.....
