Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
magia po burzy zawsze musi wyjsc słonce, czasem trwa to dłuzej, czasem krócej, ale najwazniejsze ze najgorsze masz za soba - tego sie kochana trzymaj a bedzie dobrze, poki co same pozytywy w twoim zyciu przewazaja i oby ta dobra passa trwała jak najdłużej:*
magia w takim razie rzeczywiście Staś przyniósł z sobą nowe perspektywy i przerwał złą passę, z tego co piszesz mam nadzieje że limit przeciwieństw losu został wyczerpany. Oby teraz wszystko ułożyło się po twojej myśli :-)
Ja wierzę, że będzie dobrze i Wam też życzę żeby Wasze porody były znośne, a potem to już same wiecie - zakochane będziecie po uszy w swoich Maluszkach
Mnie może i spotkały nieszczęścia w życiu, ale zawsze ktoś nade mną czuwał i miałam niesamowite szczęście. Jak się dowiedziałam po operacji, że mój nowotwór był złośliwy, że nie mam już jajnika i czeka mnie chemioterapia, to najbardziej załamało mnie to, że pewnie nigdy nie urodzę dziecka. Po chemii były małe szanse. Łukaszek też był dzieckiem-niespodzianką:-) I to w rok po chemioterapii. Jak człowiek ma przeżyć chorobę to przeżyje, a jak ma urodzić dziecko to urodzi!
magia wielki szacun Kochana dla Ciebie, kurcze tyle przeszłas a pogody ducha Ci nie brakuje i jestes zywym przykladem na to, ze ww zyciu potrafi byc pieknie!!
Dzięki Kochana. ***
Ja Cię podziwiam, że Ty tyle leżysz dla swojej Różyczki i jesteś taka uśmiechnięta. Czuję, że córeczka będzie super nagrodą dla Ciebie
Magia to miło jak los się odwrócił Tobie na dobre Iwonuś ja mam planowane i tak ustalone ze cc z ogólnym a Ty masz planowane czy zastanawiasz się co by było gdyby?
magia podziwiam za wytrwalosc, bo w chorobie wlasnie to jest najwazniejsze, wytrwalosc i nastawienie psychiczne, bo w sumie nic innego zrobic nie mozesz, jedynie wierzyc ze moze byc lepiej :-)
eeehhh te nowotwory :/ moj ojciec zmaga sie z rakiem pluca od czerwca tamtego roku, od samego poczatku jest na chemii wiec tez nic nie wiadomo jak to sie potoczy...
Dziękuję Kochane Dodi ja właśnie tak czasem sobie mówię, że to szczęście, że Łukaszek ma (na szczęście coraz mniejsze problemy astmatyczne), a nie tfu... jakąś naprawdę poważną chorobę. Samemu coś znieść jest jednak lżej, najgorzej u dziecka. Współczuję takim biednym rodzicom. Emka mam nadzieję, że twój Tatuś upora się z tą perfidną chorobą. Niech ją przegoni na 4 wiatry. Tak jak mówisz - trzeba wierzyć. Przytulam Ciebie *.