reklama

Lipiec 2011

Psocia ja teraz czuję się spełniona. Mam już 37 lat i nie wiedziałam czy iść do pracy czy to ostatni dzwonek na drugie dziecko. Staś zadecydował za mnie;-)
 
reklama
jak czytam Wasze historie, to aż się łezka w oku kręci i dziękuję Bogu, że ja nie musiałam przez takie doświadczenia przechodzić..
niemniej jednak byłam osobą która widziała jak walczyła moja siostra.. tak jak u Ciebie psocia miała problemy z tarczycą.. 26 lat i okazuje się, że niemal całe życie na darmo sie leczy i nie może starać się o dziecko.. ale cóż..nie planowała a zaszła w ciążę.. okazało się, że konieczna jest operacja, wykonali ją pod koniec jej 3m-ca ciąży, operacja udana, wszystko wygląda ładnie i nic nie zapowiada krwawienia w 6 miesiącu. Okazało się, że dziecko umarło..zanim zaczęła krwawić dziecko już ponad tydzień nie żyło, trzeba było zrobić cc, bo już się rozkładało.. siostra załamana.. jeszcze ze szpitala ją wypuscili ze stanem zapalnym! Ginekolog walczyl, aby wogóle mogla mieć jeszcze dzieci! Walczył pół roku, udało się.. i po roku znowu zaszła w ciążę.. Obecnie jest mamą świetnego 4 latka.. taki wyczekany maluch.. ważne, że się udało.. wówczas docenia się fakt posiadania dzieci.. takie historie uczą pokory..

ja też się cieszę, że szybko zaszłam w ciążę..w sumie nie planowaliśmy zbytnio..mieliśmy sie zabierać porządnie po nowym roku, a tu proszę :-)
 
Kwoka, Magia wzruszające historie.
U mnie tez nie było łatwe osiągnięcie tego co dziś już tak blisko. 5 lat temu kiedy chcieliśmy się starać o dziecko okazało się, ze zachorowałam na może nie groxną ale uciązliwą i oszpecającą chorobę skóry. Nie złuszczał mi się naskórek, rogowaciał i tworzyły się brzydkie ropnie, plamy i blizny. Po kilku zmianach lekarzy trafiłam do pani dermatolog, która zaproponowała mi leczenie pochodną wit, A. Długotrwałe i z wieloma skutkami ubocznymi ale jedyne jakie mogło mnie wyleczyć. Warunek to dobre wyniki i absolutny zakaz zajścia w ciążę w trakcie leczenie i pół roku po. Leczenie bardzo kosztowne. Podejlismy decyzję, ze będe się leczyć a dzidziuś odpłynął na różowej chmurce. Leczyłam się rok, potem 8 miesięcy odczekalismy i ruszyłam do gina. Zaczełam przygotowania do zajścia w ciążę badania, witaminy, zdrowy tryb zycia i odzywiania. Jakoś jednak się nie udawało. Po braniu pigułek w czasie leczenia cykl rozregulował mi się i cykle trwały po 40-50 dni.Nie było owulacji. Po kilku miesiącach udalo się i zaszłam w ciązę. Znowu był bardzo długi cykl i testy nie wychodziły, dostałam dupka na wywołanie @ i dalej jej nie było za to wyszedł test. Piekne i grube krechy. Nie cieszyliśmy się jednak długo naszym szczęściem. Serduszko naszego Dzwoneczka zatrzymało się i konieczny był zabieg. Dla mnie traumatyczne przezycie i płaczę jeszcze na samo wspomnienie.Straciliśmy Dzwoneczka 6 lipca, czyli prawie w termin Emilki. Szybko fizycznie doszłam do siebie i po kilku cyklach znowu pojawiły się dwie kreski. Teraz radośc pomieszana była ze strachem. Jestem taka szczęśliwa, ze Emisia postanowiła z nami zostać.:-)
 
Magia to stresu przeszłaś... U mnie też było kiepsko z zajściem... prawdopodobnie jedno poroniłam... ciekawe czy to prawda... potem 9 miesięcy starań kiedy już się poddaliśmy to się udało :-) Ostatnio był u nas festyn i dzieciaczki zjeżdżały na tym zamku dmuchanym a ja wyobraziłam sobie nas Lipcóweczki na tym zamku:-D z tymi brzuchami :-D i zaczęłam się śmiać a mąż patrzył na mnie jak na głupolka :-)
 
reklama
Konwalianko jak to wspaniale, że Twoja siostra po takich cierpieniach doczekała się wspaniałego malucha.
Wisienko walczyłaś jak lwica i Emisia na pewno da sobie radę:tak: Bardzo się cieszę, że pokonałaś wszelkie trudności. Takie ciężkie leczenie jak Twoje, które zatrzymuje @, czasem powoduje bezpłodność. Chwała Bogu nam się udało... Ja też - jeden jajnik i chemia. Wypadły mi włosy i zatrzymały się @ na pół roku. Lekarze byli w szoku, że tak szybko powróciła mi płodność. Co nas nie zabije, to nas wzmocni! A jak tam zgaga? U mnie najgorsza chyba teraz:baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry