hej dziewczyny, mam pytanko (jak zawsze:-)). Właśnie wrociłam ze szpitala bo 3 raz miałam "ten" atak. Wygląda to jak atak paniki - nagle wzrasta niemiłosiernie ciśnienie, cała głowa zaczyna mi pękać od tego ciśnienia, serce wali jak oszalałe, policzki są czerwone i w ogóle mi gorąco, ale np stopy mam lodowate. Ciężko jest nabrać powietrza, muszę oddychać ustami, żeby dużo powietrza nabrać. Wygląda to na atak paniki ale dziś mnie złapało kiedy leżałam i oglądałam tv i o żadnym stresie nie ma mowy. Trwa to ok 15 min i powoli odchodzi... Dziś zadzwoniłam najpierw po mamę żeby sprawdzić ciśnienie, bo ona ma ten ciśnieniomierz. I tak po 20 min od rozpoczęcia miałam ciśnienie 133/97 i puls 110. Nie wiem ile mam w czasie tego ataku bo nie miałam jak zmierzyć. Pielęgniarki mnie przebadały, zrobiły chyba EKG i wyszło, że mam trochę wyższe ale nie na tyle żeby mnie zatrzymać.
No i czy któraś z was ma takie ataki i wie może skąd one się biorą? Pielęgniarka powiedziała, żebym następnym razem przyjechała jak tylko się zacznie żeby zebrać wszystkie wyniki. Dziwne to wszystko... Dodam, że nie miałam problemu z wysokim ciśnieniem i pulsem. Aha i jak dojechałam do szpitala to wyniki ciśnienia wyszły 143/110 i puls 113. Nic z tego nie rozumiem a od 2 tyg to już 3 taki atak... :-(