• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Lipiec 2011

reklama
Konwalinka dokładnie tak. Pewnie mnie będzie musiał mąż dokarmiać, dziś kupiłam biszkoprty, schowam sobie do torby szpitalnej hehe, w razie czego, bo jak mi sie tak zrobi na porodówce, to nie bede miała siły urodzić he

em_ka, ja tam w nocy albo nad ranem tak nie jem właśnie.. dopada mnie to przed obiadem hehe

To widze, że nie jestem sama:) myślałam, że tylko ja jestem uzalezniona od jedzenia:):)
 
hehe, dodi, ja tez kupiłam biszkopty i jeszcze mam lizaki i miętusy (podobn można), moja siostra cały poród przeleciała na raczkach i cukierkach orzechowych :-D trzeba sobie radzić
emka, ja cię proszę.. zaraz napiszesz powieść na ten temat - hehe.. dobrze Ci idzie..
 
noo pewnie, to nie zalega w żołądku, więc nie ma groźby, że kolejna lewatywa czeka :) a na pewno nieco "podniesie na duchu" i z tym jedzeniem i tym trzęsieniem, to ja mam najczęsciej między 11 a 14 (obiad mam ok. 17)
 
konwalianka jakbys mi dala troche czasu to wymyslilabym cos ,,ciekawego" ale niezbyt jest to smaczne, wiec moze skoncze ten temat lepiej :-D bo jeszcze nam wody pojda z obrzydzenia :-D

dodis nam mowila polozna na SR ze od momentu kiedy zostawiaja w szpitalu nie mozna juz nic jesc a pic sporadycznie zeby przeplukac buzie :szok: ja sobie tego nie wyobrazam nawet, tez kupie biszkopty :-D
 
Ja mam tak koło 13 albo 14, a obiad z reguły koło 15:) i wtedy nie mam umiaru z ta "przekąską" zjem na szybkiego za duzo i wtedy obiadu tyle nie mogę hah
Ale z orzechowymi bym chyba nie ryzykowała przy porodzie..bo to chyba takie uczulające orzechy są? a przecież lada chwile dzidzie karmić trzeba.. ale w sumie nie wiem jak to jest z cukierkami, może to nie to samo..

em_ka, no oni nic już nie dają, ale sobie tego drugi raz nie wyobrażam... z Michasią miałam wywoływany poród w środę rano, czyli zjadłam tylko sniadanie, a urodzilam w czwartek o 13... byłam wykończona z głodu!! skąd kobieta ma siłę brać, jak jeść nie mozna..normalnie masakra hehe, jak tylko urodziłam, to mama poleciała mi po dwu daniowy obiad i jadłam jak szalona jeszcze na porodówce!:tak:
 
Ostatnia edycja:
reklama
Marzena, to ja jakaś dziwna chyba, bo myślałam :-D trzy dni przed porodem w szpitalu bylam na ich glodowych racjach, potem dlugi poród..więc wygłodniała byłam jak nie wiem:):) a nie dało jeść hehe.. teraz sobie jakos poradzę, chociaz lizaczka czy biszkopcika sobie zapodam hehe
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry