Madzia poleguję... Dzis się obudzilam z myślą " a co jeśli przeleże te 2 tygodnie a potem od razu urodze?" Dom nie ogarniety, u mnie niestety nikt nie posprząta za mnie. Mąż dużo w domu pomaga, ale na zasadzie wstawienia prania, ugotowania obiadu czy oporządzenia brudnych naczyń. Dzieci wyjezdzają za chwilę, z resztą one i tak nie zrobia tak jak trzeba, teściowa to juz wogole szkoda gadać, niby robi, nastęka sie ponarzeka a po robocie nic nie widać. No i dopadła mnie schiza, albo wicie gniazda, nazwijcie to jak chcecie.
W każdym razie dzis co chwilę wylażę z wyra. Chce pomyć kibelki (3 sztuki :/) i pościerać kurze. Jutro bede myć podlogi, a potem już będę spokojniejsza. Z reszta jutro i tak musze wylesc z wyra bo musze jechac do NFZ-tu po karte (trza sie podpisac przy odbiorze)
Heledorka, moze Mirek? Leszek? Dobrze cie rozumie z tymi imionami, tez rozpatrywalam kazde rozkladajac je na czesci;-)
Ustalilismy ze jak teraz bedzie syn to bedzie sie nazywal po naszych dziadkach, czyli Romek i Antos na drugie. Wszystko gralo poki nie skojarzylam Romka z malym cygankiem. No i kaplica.