• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Lipiec 2011

Corin, mi się wydaje to normalne, że się denerwujesz pierwszym wyjazdem.... ale dzieci już raczej odchowane, więc sobie poradzą..... ja miałam 6 lat, jak pierwszy raz wyjechałam sama..... rodzice pewnie byli cali w nerwach, a ja zachwycona, bo najmłodsza, to wszyscy się mną zajmowali.... :) stratami okazało sie kila koszulek, które zaczełąm prać, ale w połowie zapomniałam i splesniały..... :)

Mateusz na kichanie i kaszel nie reaguje - dzielny chłopak.... :) teraz się rozpycha.... a rano znowu się obudziłam i po lewej stronie miałam większość dziecka wystającego poza regularny obręb brzucha - pukałam, stukałam i nic.... :) ma kamienny sen po mamusi.... :)

ja się czereśniom w środki nie patrzę - zjadam.... robaczek to ogromne źródło białka - nie zaszkodzi.... :)
 
reklama
sestinka Corin ja już też mam dośc czereśni i nie ruszę ich na bank w przyszłym roku :-D:-D ale mój małż dzielnie przegryzał i pokazywał jaki jest twardy i jadł te dobre hahahaha
balkan ja za takie białeczko podziękuje :-D:zawstydzona/y: a z tymi koszulkami rozbawiłaś mnie hihi ale plus taki,że starałaś się chociaż :-D
 
balkan odporna jestes;)- ja od najmłodszych lat mam wstręt do biłąych tłuścizn i to tez tych na szyneczkach i w kiełabaskach i w czeresniach to juz tym bardziej hahah mogę nie widziec ale jak wyobrażę sobie to i tak po ptakach;) stawiam na maliny teraz
a mi plesniały kanapki w szafkach hahah i mama zielono czarne wyciagała;)
 
Ostatnia edycja:
Corin P:*:*:*:* uważajcie na siebie ;)
Taaa te kanapki to zmora jakaś była moje w plecaku zawsze przeleżały i też miały kolory tęczy :-D i pamiętam obowiązkową kawę zbożową jak nam pic kazali :-D w szkole :-D
 
Corin, smacznego!

a'propos wyjazdów i jedzenia, to ja od zawsze jadłam tylko to, co lubiłam (pączuś od dziecka byłam), a jak mi cos nie smakowało, to nie jadłam i dzieki temu własnie na tym swoim pierwszym samodzielnym wyjeździe uniknęłam zatrucia, bo na kolację podali salceson, którego ja nie znosiłam.... i tak jakoś nieszczęśliwie się stało, że kanapka, na której były wszystkie plasterki salcesonu wylądowała na podłodze - no brudnego przecież jesć nie będę..... po czym całą noc pomagałm pielęgniarce, bo wszyscy rzygali jak koty.....
 
Te wspomnienia są bezcenne :-D:tak: widzisz salceson Cię uratował od nocnego tulenia pana K :-D no w sumie podłoga brudna i salceson :-D
sestinka niooo mama moja kontrol prowadziła plecaka bo zawsze gdzieś ukryte były kanapki :-D
 
reklama
Ciekawią mnie miny naszych pociech jak zaczniemy im tak opowiadać :-D jedne będa robiły oczka wielkie co ta mama im opowiada a drugie jakby słuchały przewspaniałych historii za czasów dinozaurów (bo pewnie będa myślały,że my juz starsznie stare jesteśmy hahaha) :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry