Hej!
Kochane u nas w porzadku. weekend zlecial nie wiadomo keidy, wszystko w biegu, caly czas cos do zrobienia, nie dalm rady posprzatac w sobote, to konczylam wczoraj i przez to mialam spiecie z mezem,ze nie potrafie wrzucic na luz, ze nie potrafie sie polozyc i odpoczywac tylko ciągle cos...ale juz jest dobrze, choc on naprawde ma racje, przeginam z tym, ze musze posprzatac i juz. myslalam, ze juz mi ta fobia przeszla, ale jednak wrocila

Fifi mial wczoraj stan podgoraczkowy, ale rano bylo juz ok, chociaz znow kaszel sie nasilil...mam nadzieje, ze nie przeziebil soie i katar nam troche odpusci, ...
Dzis wybieramy sie do babci, wrocila po 2 miesiącach do siebie(moniu do SW. Katarzyny

) , po tym jak pojechala do opola na pogrzeb siostry i tam dostałą wylewu. Mieszkała wiec u corek na slasku,ale jej sie bardzo tesknilo do siebie, do domu, wiec przyjechala na troszkę. Ma 87 lat i naprawde ja podziwiam za wszysto- za to ze wychowała 9 dzieci, za jej charakter, za styl bycia, za pracowitosc, za doskonaly stan umyslu i wogóle. ale to wszystko dotarło do mnie dopiero, jak dostala tego wylewu, ze tak bardzo ją kocham....i cieszer sie jak nie wiem co ze wrocila, i postaram sie filipkowi Pokazac, jak wspaniała ma prababcię!
Monia, jakbys nie napisala, to nawet bym nie wiedziala, ze za duzo tych ku. fajnie, ze kinga tak ladnie mowi

Mamuski wybaczcie, ze nie odniosę sie do reszty, ale chyba juz mysle o tej jutrzejszej biopsji gruboigłowej i zzera mnie strach....Proszę, trzymajcie kciuki. wyniki po 3 tygodniach, ale juz mozecie 3mac kciuki, zeby byly dobre....
Pozdrawaim Was kochane, wychodzcie na dwor, bo piekna pogoda i nie jest duszno.