Do szału doprowadza mnie jak post mi się kasuje...
Powiem tylko że mała dzisiaj jakiś brzuszkowy problem miała 3,5h nosilam ją a w spokojniejszych chwilach masowałam bo przeżyła się i brzuch bardzo twardy miała. Po którymś razie dwa baki poszło i zaczęło się robić lepiej. W końcu padła o 20 i śpi. Teraz słyszę jak jej coś w jelitach się dzieje. Boję się ze jak wstanie to znowu będzie cierpieć. A śpi już prawie 4h. Mieliśmy ja kąpać ale nie miałam sumienia jej budzić. Nogi od chodzenia mnie bolą bo oczywiście wszystko działo się jak M wyszedł z domu :/ i zostałam sama. Ech pierwszy chrzest bojowy za mną... Ciężko z takim malenstwem.
Dalej śpi, ciężko oddycha i czasem ją coś męczy ale aż tak.się nie prezy tylko steknie jeknie powierci się i śpi mocno. Przewróciła się na brzuszek i nie mogę isc spać bo muszę pilnować. A nie chce jej odwracać skoro jej tak lepiej.
Ile mleko może stać w lodówce, bo już musiałam ulżyć piersiom - dziwne uczucie tak doić siebie...