Catsun, dziekuje ze pytasz

O porodzie staram sie nie myslec, zaraz mam lzy w oczach. Najgorsza scena jaka mnie przesladuje to juz jest ostatnie parcie, kiedy nagle zrobilo sie kolo mnie z 10osob, lekarze, pielegniarki. Zawsze mialam wyobrazenie ze po porodzie dostaje sie maluszka takiego brudnego, placzacego, tata przecina pepowine, itd. W sumie tak jest, tylko u nas bylo calkiem odwrotnie, mala sina, nie oddychajaca, w biegu sami odcinali pepowine i tyle ja widzialam. Potem maz mi ja przyniosl caly zaplakany, bo caly czas byl przy niej gdy walczyli o jej oddech, moze za duze slowo ze byl, bo kazali mu stac caly czas tylem do dziecka zeby nie patrzyl na to.
No ale, moja coreczka jest z nami i ciesze sie z kazdego dnia spedzonego z nia, nawet wtedy kiedy jest prawdziwa "menda"
Samopoczucie duzo lepsze niz ostatnio, nawet pytalam sie meza kiedy nastepny dzidzius

on chyba bardziej to przezyl, bo nie wiem czy go namowie juz na drugie dziecko.
Jest dobrze, a mam nadzieje ze bedzie jeszcze lepiej!
Bylam zmuszona nawet do trzech spotkan z psychologiem, bo twierdzili ze mam depresje.
Slodkosci, o matko! Ja nie jem... Ja wpierd**m!! Nie moge sie opamietac, nie wiem co mi sie stalo! W ciazy jadlam, musialam zjesc cos codziennie, ale teraz to juz sama wiem ze przesadzam, mino to nie umiem sie powstrzymac:/ a dupsko rosnie://