Witam się niedzielnie
Limonka Szymek w zależności od nastroju, najczęściej je 150ml ale wieczorem przed kąpielą pochłania 180 w nocy jak się budzi raz to też więcej. W ciągu dnia ma problem 150 ogarnąć czasem, bo jest bardzo zajętym małym człowiekiem, który wyznaje zasadę, że jedzenie i spanie w dzień marnują jego cenny czas.
Haust a niby czemu nie częściej niż co trzy godziny? Moja za to mówiła, że tabelę są orientacyjne, a butelką karmimy tak jak piersią, na żądanie. I tego się trzymam, czasem jest tak że w dzień je mniej nawet co półtorej godziny a w nocy budzi się na jedzenie raz. Średnia wychodzi w normie.
Catsun i Limonko wszystkiego najlepszego za wczoraj i dla Lilli za dzisiaj. Spełnienia marzeń dziewczyny

:thumbup:
Dla Makoty też chyba nie miałam okazji składać, więc wszystkiego dobrego na tej nowej/starej drodze życia
Lilla w kwestii przemieszczania dla Szymka mata nie stanowi żadnego ograniczenia. W zależności od dnia, jak ma lenia to wybiera łatwiejszą wersję z turlaniem, a innego właśnie pełza. Ostatnio nawet nie interesują go zabawki na macie bo najlepszą zabawą jest znaleźć się poza nią
Katka popieram. Dzisiaj to mam ochotę podłączyć się pod kroplówkę z kawą, mimo że moje dziecko wstało w nocy tylko raz.
Venus przytulam

jakby banalnie to nie brzmiało to musi minąć i tą myślą się trzeba pocieszyć.
Z pozytywów mam jeszcze fakt, że Szymek z dniem skończenia czwartego miesiąca życia budzi się co noc tylko raz i zaniechał rozpoczynania dnia o szóstej. Ot tak z dnia na dzień stwierdził, że siódma trzydzieści jest bardziej odpowiednią porą do mówienia dzień dobry. Mam nadzieję, że ten stan rzeczy się utrzyma, gotowam w tej intencji wybrać się na pielgrzymkę do Częstochowy. No dobra fakt tego nie zrobię.
No dobra, przywitałam się kulturalnie, odpisałam też to teraz Wam powiem jaki mam nerw od wczoraj. Otóż wczoraj zadzwoniła właścicielka mieszkania, które wynajmujemy z informacją, że ona mieszkanie sprzedaje. No ku.wa, słowem nie wspomniała, że chce je sprzedać jak się rok temu wprowadzaliśmy. Gdybym wiedziała że jest taka opcja wtedy to byśmy inaczej do tego podeszli, szukali w miedzy czasie czegoś innego, a najprawdopodobniej znaleźli po prostu inne. Ogólnie babka ma do tego prawa, to jej mieszkanie, a w umowie najmu możliwość wypowiedzenia dla obydwu ze stron z miesięcznym wyprzedzeniem. Spoko z niej babka, dogadaliśmy się ze w razie potrzeby możemy mieszkać do końca grudnia. Co nie zmienia faktu, że w ciągu dwóch miesięcy trzeba znaleźć nowe mieszkanie, zorganizować przeprowadzkę i to jeszcze z małym dzieckiem. Kurde nie lubię tego rodzaju zmian. A to mieszkanie uwielbiam, nie dość że w super lokalizacji, na parterze to w dodatku tanie.
A najlepsze jest to że istnieje możliwość, że w czerwcu przenosimy się do zupełnie innego miasta. Czyli za kolejne pół roku następna przeprowadzka.
Sorry ze tak marudzę, ale normalnie rozbiło mi to życiowy plan na ten rok. A ja należę do tych osób które lubią mieć plan
