Dzień dobry po weekendzie
nie zaglądałam tu całe dwa i pół dnia, i samo czytanie zajęło mi calutkie 30 minut drzemki Małego

a weekend mieliśmy straszny, z piątku na sobotę noc tragczną - ulewał co godzinkę całym mleczkiem które wypił

już byliśmy gotowi jechać do szpitala ale na szczęście się uspokoiło. Ja z nerwów to się trzęsłam, coś jak wtedy, kiedy odeszły mi wody przed porodem. Nigdy, nigdy się jeszcze tak nie stresowałam... dziecko to jednak całkiem nowy poziom "rozrywki"
Tak czytam Wasze opowieści o mężach i nie mogę się zdecydować czy mój to fajny typ jest czy nie

w domku pomoże, nie powiem - pranie zrobi, podłogi pomyje, sam sobie obiad też zrobi jak czasami się nie wyrobię. Ale z nami mało czasu spędza, dwa razy w tygodniu angielski, trzy razy siłownia. I dzieckiem też mało się zajmuje. Bo skoro karmię cycem, to On podobno niewiele może mi pomoc... pieluszkę też zmieni jak Go zmuszę

Po minionym weekendzie stwierdził, że wolałby być w pracy

przykro mi się zrobiło, że męczy go spędzanie z nami czasu

przeprosił, powiedział, że strasznie się zestresował sytuacją z Julkiem, że też chciałby czasem odpocząć po całym tygodniu a tu chwili spokoju nie ma. No cóż, ja od urodzenia dziecka też nie miałam chwili wolnego. On to się przynajmniej wysypia bo do innego pokoju się przeniósł

Ech, daremna z Nim dyskusja, bo oczywiście nie zrozumie mojego punktu widzenia, tak jak ja nie rozumiem Jego. Ale nie narzeka jak w domku po całym dniu nic nie zrobione bo już zauważył, że nasz dzidziuś bardzo absorbujący jest
I tak na to wysypianie nie mogę narzekać, bo od początku to może miałam ciężkie 4 noce? W tym dwie w ostatni weekend

Może to zasługa tego, że śpię z Julkiem razem w łóżku, do karmienia się nie rozbudzamy za bardzo i już nauczyliśmy się spać z cycuszkiem w buzi

szczególnie że teraz co chwilkę by cycał...ale smoczka niet:/
Jak nauczyć dziecko ciumkania smoka? Bo wszedł w fazę ciumkania wszystkiego co się nawinie - nie tylko swoich rąk. Najlepiej jak go nosze na ramieniu to mi malinki robi, hehe

ale smoka wciąż nie chce zassać.
I z tym zasypianiem to u nas też są przeboje... albo zasypia przy cycusiu, albo musi się wypłakać i wymarudzić, zasypia na ramieniu i wtedy mogę Go do łożeczka włożyć. Sam nie zasnął jeszcze nigdy. Naczytałam się mądrych książek o sposobach nauczania dzieci samodzielnego zasypiania ale wszystko to do niczego się nie nadaje u nas. Teraz znowu drzemie, tego posta piszę już 40 minut, hehe
I jak będziemy w humorze, to wybierzemy się do rossmannka po szamponik. Dziś dzień kąpieli więc i włoski umyjemy
