Ja juz nawet telefonu nie ruszam na nocnej
Polozylam sie o 21:30. Nie chcialo mi sie spac. Zasnelam, syrena i tak cala noc... Nie chcialam zostawiac Dasia u nas, a on nie chcial spac w lozeczku. O 5:30 jadl, o 6:30 wstal...
Poza tym, M z tesciowa, dali wczoraj bez mojej wiedzy kaszke na noc. Kaszka okazala sie za ciezka i Das mi wymiotowal i pozniej tez sie zle czul.
Moja tesciowa chce tego Dasia utuczyc i wszystko wie najlepiej. Mowi, ze mam mu dawac mm, kaszke, albo kleik na noc i ciagle pyta, czy juz to robie.
Wczoraj wieczorem wyszlam, zostawiajac deserek, bo rano Adas dlugo tluczyl kupe, a ta mu dala troche deserku i kaszke ryzowa...
Jak M w nocy zapytal, czemu Das sie drze, powiedzialam, ze od kaszki i ze mogli zadzwonic i zapytac, czy moga mu dac...
Milego dnia