Hej Dziewczyny!
Venicee- moc z Tobą! Daj znać jak tam??
Nie pisałam w weekend, bo miałam tyle na głowie. Chyba czop mi odchodzi powoli.
Wczoraj byliśmy po wózek (stał u teścia) i po łóżeczko (było u moich rodziców) rozkładam we wtorek. Mam nerwa jak cholera. Odkupiłam ten wózek i wydawało się spoko. Nooo stelaż jest taki ciężki, że mój mąż stwierdził, że on ma ciężko go nieść a co dopiero ja. Wydaje mi się mało poręczny w mieście. Masakra.
Chyba kupię samą lekką gondolę z lekkim stelażem teraz na lato a tamten niech jest na chłodniej. Nie chce wydać fortuny na wózek, ale nie wiem gdzie miałam głowę (pierwsza dzidzia i nie pomyślałam). Kupiłam go miesiąc po zajściu w ciążę, bo była okazja.
Byłam wczoraj w aptece i o dziwo kupiłam wszystko i zapłaciłam 51zł?! Szok. Myślałam, że 100 zapłacę.
Jeszcze w ramach narzekania to bolą mnie cyce, chodzę już jak pingwin i mam stopy tak spuchnięte, że nigdy takich nie widziałam. Wczoraj zestresowałam się porodem

pewnie jak każda z nas
Mała mi świruje

jutro jadę na badania a dziś robię szafy, wyparzam butlę i niech wszystko stoi w swoim miejscu i czeka.
Co do facetów, mój mnie nie drażni ostatnio

a to dziwne.