reklama

Listopad 2007

  • Starter tematu Starter tematu anetas
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
przestancie o tych kilogramach, bo kurna tesknie za moja waga 45kg -przez cale liceum tyle wazylam.... teraz 67kg :eek: no niby w ciazy tylko ok 3 kg przytylam...ale gdzie ta moja dawna waga...

co do cycuszkow to zawsze mialam malenkie.. teraz wiem co to cyce !! :-D
urosly mi tak, ze teraz czuje sie bardziej kobieco :tak: i sa naprawde duze (w koncu!!)
 
reklama
Larvuniu... mam nadzieje, ze juz tuz tuz sa te kopniaczki... i nbiedlugo je poczujemy:-)

a co do cycow:-D to ja zawsze mialam duuuze... mezus nie narzeka... ale ja moglabym z miseczki E zamienic sie na C:-D
 
Larvuniu... ja z moim mezulkiem jestesmy ok. 6,5 roku... leci 7-my:-) ...i tez zawsze razem... nie wyobrazam sobie jak moglibysmy byc oddzielnie jakis czas... brrrr!!!!

takze doskonale Cie rozumiem:-) pociesz sie, ze to tylko 3 dni... w koncu duuuuuzo rodzin musi czesto sie rozdzielac dla pracy... dla kasy... i to znacznie dluzej niz 3 dni...

Ja z moim jestem w sumie 9 lat. Od sześciu S. pracuje w Holandii. Wprawdzie byłam z nim tam dwa lata, niestety musiałam wrócić do Polski...Teraz praktycznie od trzech lat ciągle jestem sama. Jest ciężko, ale coś za coś. Może kiedyś odważę się tam wrócić. Teraz wyjechał na początku maja a będzie w domu ok. 7 lipca... kurcze dopiero zaczyna się czerwiec... jeszcze ponad miesiąc.

Co do kopniaczków ja już poczułam:-) Pierwszy raz trzy dni temu, kiedy akurat załapałam doła. Od razu wszystkie "humory" mi przeszły. Ale to była tylko chwilka. Wczoraj dwa razy dawał o sobie znać a dzisiaj praktycznie przez cały dzień czuję jak nie osławione motylki to kopniaczki. Coś fantastycznego:-)
 
Bira... wlasnie, cos - za cos...:confused: pewnie jest Wam ciezko sie rozstawac... ale zawsze jest perspektywa, ze np. dolaczysz do mezusia... i juz sie nie rozstaniecie:-)
ja bym chyba jednak tak nie dala rady... po prostu wiem, ze jak cos to jest obok.. czuje sie bezpieczniej i jakos tak mi lepiej:-D

a co do kopniaczkow to gratulacje:-):tak: pewnie cuuuudna sprawa:-D
 
Witam
Jestem padnieta :sick:
Caly dzien w pracy,jeszcze tylko jutro do roboty i znowu 5 dni wolnego :laugh2:
Wredna jestem co? Nie dosc,ze dwa dni w tygodniu pracuje to jeszcze narzekam:-p

Ja z moim mezem tylko raz sie rozstalam na 5 tygodni :szok:
On byl w Irlandii a ja w Polsce na wakacjach i na biopsju w szpitalu.
Nigdy wiecej takich rozstan :no::-(
 
ja tez bym nie dala rady tak na odleglosc....
albo razem tu, albo razem za granica....
bylam kiedys w zwiazku 1,5 roku na odleglosc...dzielilo nas ponad 200km, chodzilam jeszcze do szkoly, widywalismy sie raz, moze dwa razy w miesiacu... i jakos tak coraz rzadziej mielismy czas dla siebie az w koncu nasze drogi sie rozeszly...
balabym sie ze i tym razem tak by bylo....
a wogole z mezulkiem sie nie rozstajemy prawie nigdy wiec ciezko by mi bylo po ponad 7 latach nagle zyc na odleglosc.... to nie dla mnie.
Mamcie zyjace na odleglosc musicie byc bardzo "twarde" :)
podziwiam szczegolnie teraz :)
 
Bira... wlasnie, cos - za cos...:confused: pewnie jest Wam ciezko sie rozstawac... ale zawsze jest perspektywa, ze np. dolaczysz do mezusia... i juz sie nie rozstaniecie:-)
ja bym chyba jednak tak nie dala rady... po prostu wiem, ze jak cos to jest obok.. czuje sie bezpieczniej i jakos tak mi lepiej:-D

a co do kopniaczkow to gratulacje:-):tak: pewnie cuuuudna sprawa:-D

Ciężko. Zawsze już dwa dni wcześniej chodzę jak struta... Najgorze jest kilka dni przed przyjazdem i kilka dni przed wyjazdem... Później jakoś leci. Każdy żyje swoim życiem... Zresztą codziennie rozmawiamy min. godzinkę na skype czy przez gg.
Z tego wszystkiego najlepsze są powitania;-) Efekt tego będzie na świecie w listopadzie;-):-)

A kopniaczki cudowne. Już nie mogę się doczekać kiedy znowu moje maleństwo zacznie "pukać" w brzuch:-)
 
reklama
no moj mezus wyjezdza okolo 1.00 w nocy :sick:
:-(:-(:-(

chyba jutro pojade na caly dzien do rodzicow... maja byc na dzialce.
Nie dam rady byc sama....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry