reklama

Listopad 2009

Ja tez raczej jestem za hartowaniem niz piecuchowaniem, choc sama jestem zmarzlakiem :-D Na spacer tez staram sie chodzic codziennie, choc roznie z tym bywa. Wczoraj byłysmy na spacerku -30 min, zawsze to cos :-D. Pogoda tez nas nie rozpiszcza, pada deszcz wiec na spacerek tak nie za bardzo. W sumie to zimowe dzieciaczki za wiele na dworek nie pochodza, a podobno jeszcze mrozy -15 maja przyjsc to juz wogole lipa:szok:

No niestety, od -5 nie wolno wychodzic. Ale jak bedzie lekki mrozik i piekne sloneczko to nawet trzeba wyjsc :tak: Mrozne powietrze jest bardzo dobre na drogi oddechowe, a w szczegolnosci pomaga jak dziecko ma katar.
 
reklama
witam sie po dlugiej nieobecnosci. Zadko zagladam do was bo mala zajmuje mi caly czas. Ogolnie to urodzilam 1 grudnia, w szpitalu trzymali mnie 2 dni ze wzgledu na problemy z karmieniem a dokladniej z brakiem pokarmu.Maz pomaga mi bardzo duzo ale w srode wraca do pracy i nie wiem jak to bedzie. mam chwilami depresje,ale maz mnie bardzo wspiera. Nie myslalam ze bedzie az tak ciezko:no:
 
witam sie po dlugiej nieobecnosci. Zadko zagladam do was bo mala zajmuje mi caly czas. Ogolnie to urodzilam 1 grudnia, w szpitalu trzymali mnie 2 dni ze wzgledu na problemy z karmieniem a dokladniej z brakiem pokarmu.Maz pomaga mi bardzo duzo ale w srode wraca do pracy i nie wiem jak to bedzie. mam chwilami depresje,ale maz mnie bardzo wspiera. Nie myslalam ze bedzie az tak ciezko:no:

Pixi napewno sobie poradzisz. Ja tez zostalam sama z malym juz po kilku dniach, wsumie to w sobote wrocilam do domku a we wtorek juz bylam sama z malym w domku i bylo cudownie. Moglismy spokojnie spedzic czas we 2.
Ja tez mam chwilami depresje, ale szybko przechodzi. Glowa do gory. Najwazniejsze pozytywne nastawienie;-)
 
witam sie po dlugiej nieobecnosci. Zadko zagladam do was bo mala zajmuje mi caly czas. Ogolnie to urodzilam 1 grudnia, w szpitalu trzymali mnie 2 dni ze wzgledu na problemy z karmieniem a dokladniej z brakiem pokarmu.Maz pomaga mi bardzo duzo ale w srode wraca do pracy i nie wiem jak to bedzie. mam chwilami depresje,ale maz mnie bardzo wspiera. Nie myslalam ze bedzie az tak ciezko:no:
mój mąż też w środę wraca do pracy i też się zastanawiam jak sobie dam radę ale staram się jak mogę więc myślę że będzie dobrze :tak:
u mnie szaleją hormony i dzisiaj popłakałam się patrzą jak mąż tuli małego bo mnie tak wzruszył ten widok :-) a potem znowu łzy mi poszły jak karmiłam małego bo pomyślałam sobie ile kosztowało mnie to że w końcu go mam , po tylu latach starań i wyrzeczeń :tak: no i potem znowu jak mój mąż sobie zażartował i chociaż wiedziałam że on nie mówi serio to i tak jakoś tak samo poszło
jutro idziemy do laryngologa na przecięcie wędzidełka językowego , mam nadzieje że jakoś to przeżyje :-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry